Wooow , długo tu nie zaglądałam. Musze przyznać że to opowiadanie nie wypaliło , zresztą tak samo było z poprzednim. Zawiodłam was wiem , rozdziały miały być raz w tygodniu a wpis nie pojawił się od dobrych 3 miesięcy. Nie wiem co pisać dalej , wszystkie pomysły zwiały z mojej głowy , myśle że na razie warto będzie zawiesić bloga.
A może któraś z was byłaby chętna prowadzić bloga razem ze mną , tyle że opowiadanie byłoby ... hmm ... odmienione ?
Jeśli jeszcze ktoś tu zagląda , to mogę pocieszyć was imaginami.
Co wy na to ?
Jeszcze raz przepraszam , i dziękuuuuuuuuje za wszystkie miłe komentarze. Każdy przeczytałam chyba ze 3 razy i na prawdę zdziwiło mnie że tak dużo osób to czyta :)
Siedemnastoletnia Megan dotychczas zwykła uczennica , ale pewnego dnia wszystko się zmienia.
sobota, 22 września 2012
niedziela, 20 maja 2012
Rozdział 3
Niall okazał się być bardzo miłym pomimo , że na razie nie wiedział o moim zafascynowaniu jego osobą.Fanką ich zespołu byłam jeszcze za czasów X-Factora , a niecały rok temu mój pokój był obklejony ich plakatami. Moim największym marzeniem było pójść na koncert a przy odrobinie szczęścia dostać autograf lub zrobić zdjęcie , a teraz siedzę z jednym z nich w samochodzie .Zdziwiło mnie to , że nie czuje żadnego skrępowania w jego obecności wręcz przeciwnie odnosiłam wrażenie jakbym go znała go od dziecka . Jechaliśmy w ciszy do czasu gdy w radiu puścili Call Me Maybe . Uwielbiałam tą piosenkę i jak widać Nialler też . Pod głosił radio jak najgłośniej się dało a ja cicho pośpiewywałam ją pod nosem
-Masz cudowny głos - oznajmił chłopak gdy piosenka ucichła .
-Nie sądzę , ale miło mi to słyszeć -uśmiechnęłam się .
W czasie gdy próbował mi wmówić jaki ja mam piękny i oryginalny głos dojechaliśmy do Milke Shake City . Byłam tutaj raz czy dwa , ale muszę przyznać , że są tutaj zdecydowanie najlepsze shake w mieście . Wchodząc do środka Niall'a zauważyło kilka fanek które chciały zdjęcia i autografy . Oznajmiłam chłopakowi że zaczekam w środku , zrozumiałam go bo w małej części była to jego praca . Zajęłam miejsce w kącie pomieszczenia i przeglądałam menu . Było tutaj bardzo dużo fotografii gwiazd , z wielkim trudem odnalazłam zdjęcie Niall'a i chłopców . Zauważyłam przez szybę , że Niall żegna już fanki przytulaskiem i całusem w policzek jedna z nich była cała czerwona i zakryła twarz ręką aby nie pisnąć . Wchodząc do lokalu chłopak zaczął szukać mnie wzrokiem , pomachałam mu nieśmiało a on podszedł i zajął miejsce na przeciwko mnie .
-Przepraszam Cię za tamto , ale to były fanki a ja nie umiem im odmówić - starał się sprostować więc mu to ułatwiłam .
-Wiem kim jesteś - nie musisz się tłumaczyć - powiedziałam
-Ale jak to wiesz ? - zapytał zdziwiony
-Niall Horan masz swój zespół który nosi nazwę One Direction , "stworzyli" Was - to słowo podkreśliłam cudzysłowem - w X-Factorze .Wasza pierwsze płyta to Up all night , najpopularniejszy kawałek to "What Makes You Beautiful" .- Kończąc swój monolog na twarzy irlandczyka malował się piękny uśmiech , którego powodu nie znałam .
-Wow -powiedział , przerywając ciszę - jesteś niesamowita - dodał prawie szeptem .
-Dlaczego , przecież nie jestem jedyną osobą która o Was trochę wie - zdziwiłam się .
-No tak , ale ty jesteś inna niż wszystkie . Jesteś fanką , a fanki się tak nie zachowują - wypowiedział to bardzo poważnie .
-Niall możesz po ludzku - zaśmiałam się.
-Skoro jesteś fanką to bardzo dziwne , że nie piszczałaś kiedy wyszedłem z samochodu , większość właśnie tak robi . A ty zachowujesz się jakbym był normalnym nastolatkiem . Dziękuję ! - w jego oczach można było dostrzec zachwyt .
-A nie jesteś ?
-Sława niestety to utrudnia, i z dnia na dzień coraz więcej osób nas rozpoznaje brakuje mi prywatności , co nie zrobię kolejnego dnia można przeczytać w internecie . Brakuje mi też tego że ... - umilkł i spuścił głowę .
-Ej - złapałam go za rękę - ale na pewno ma to też swoje dobre strony - starałam się go rozweselić .
-Jasne , że ma cieszę się , że mogłem ich poznać - mówiąc "ich" miał chyba na myśli swoich przyjaciół z zespołu .
-No widzisz , to że czasem brakuje Ci swobody i nie zawsze masz bliskich na wyciągnięcie ręki to cena za to , że masz najlepszych przyjaciół pod słońcem - posłałam mu ciepły uśmiech .
- Masz rację - nagle rozweselał - należy Ci się najlepszy shak'e na świecie - wyszczerzył ząbki i odszedł od stolika . Muszę przyznać , że Niall to wspaniały i bardzo wrażliwy chłopak , który trochę zabłądził podczas drogi do sławy . Zasługuje na chwilę wytchnienia i na odpoczynek mógłby sobie wtedy wszystko poukładać aby teraz być na to bardziej przygotowanym . Zawsze żyłam w uświadomieniu , że sława to najłatwiejsza praca ale jak widać myliłam się . Sława to ciężkie zajęcie , wywnioskowałam to po poznaniu Nialla . Z moich przemyśleń wyrwał mnie podchodzący do stolika uśmiechnięty Nialler , niósł ze sobą jeden olbrzymi kubeł z shak'em. Gdy postawił go przede mną zrobiłam wielkie oczy i spojrzałam na chłopaka a później z powrotem na shak'a .
-Tak masz to wypić - oznajmił tak jakby czytał mi w myślach .
-Wystarczyłby mały . - uśmiechnęłam się blado , na samą myśl że mam go wypić .
-Nie żartowałem mówiąc , że należy Ci się najlepszy shake , a teraz nie gadaj tylko spróbuj . - posłał mi ciepły i szczery uśmiech
Bez słowa pociągnęłam mały łyk napoju. Przez słomkę do moich ust dostał chłodny i gęsty napój . Dotknęłam językiem podniebienia aby rozpoznać smak . Tak to to był właśnie mój ulubiony smak . Kolejny łyk wzięłam już większy i rozkoszowałam się jego słodkością .
-Skąd wiedziałeś jaki smak ? - zapytałam Niala'a .
-Intuicja - powiedział ruszając zalotnie brwiami .
Zaśmiałam się cicho i wróciłam do napoju .
-A ty nie pijesz ? - popatrzyłam na niego nie odrywając się od słomki .
-Zostawiłem im zamówienie , zaraz powinni je przynieść - spojrzał w stronę lady .
W czasie gdy czekaliśmy na zamówienie które złożył Niall ja kończyłam swojego shake nie wiedziałam gdzie ja to wszystko pomieściłam.Niall był bardzo towarzyski tak więc cały czas toczyliśmy jakąś rozmowę bądź dyskusje.Uśmiech nie schodził mi z twarzy bo jeszcze nigdy nie spotkałam chłopaka z tak cudowną osobowością.Chłopak również cały czas się uśmiechał ukazując przy tym swój aparat ortodontyczny. Jako że byłam fanką dochodziły mnie słuchy że mój towarzysz dużo je , ale gdy zobaczyłam tackę z jego zamówieniem otworzyłam szeroko oczy i wpatrywałam się w niego ze zdziwieniem.Niall skończył swój posiłek i opuściliśmy lokal , przy nim nie podczuwałam upływającego czasu i prawdę mówiąc troszkę się zasiedziałam.Blondyn zaproponował że odwiezie mnie do domu na co się zgodziłam bez żadnych błagań , Londyn nocą nie zawsze wyglądał ciekawie.Przez całą drogę nie kończyły się nam tematy do rozmów , cały czas mieliśmy coś do powiedzenia jak nie ja to Niall ani razu nie zapadła między nami niezręczna cisza.
-Dziękuję za przepysznego shake-uśmiechnęłam się w jego stronę , otwierając furtkę.
-Ja również dziękuję - odpowiedział - mam nadzieje że jeszcze się spotkamy , chciałbym cię przedstawić chłopcom jeszcze nigdy nie spotkałem tak cudownej osoby.
Zarumieniłam się po tym co powiedział , nigdy nikt nie skierował do mnie tak ciepłych słów.
-A może dałabyś mi swój numer , gdybym chciał sie jeszcze komuś wyżalić albo odwiedzić Milk Shake City - zaśmiał się cichutko.
-Jasne nie ma sprawy.
Wymieniliśmy się numerami telefonu i jeszcze chwilę pogadaliśmy.Na samym końcu Naill przytulił mnie po przyjacielsku i oboje udaliśmy się w swoją stronę.
*************************************
Cześć , chcę was poinformować że rozdziały będą dodawane raz w tygodniu a czasami nawet co dwa tygodnie.Liczba odwiedzin cały czas rośnie ;) Ale za to komentarzy jest mniej , dlatego mam małą prośbę - jeśli przeczytałeś to wyraź również swoją opinię chce wiedzieć co sądzicie i przyjmuje też krytykę więc śmiało piszcie.Co do rozdziału to mam mieszane emocje , nie jestem pewna czy fajnie i estetycznie to wyszło postanowiłam przybliżyć wam Niall'a dlatego cały rozdział jest poświęcony właśnie jego osobie.
Z 4 rozdziałem może być lekki problem ponieważ wszystkie pomysły jakoś mi uciekły i nie mam zielonego pojęcia co w nim napisać.Mam jednak nadzieje że nie zniechęci was to do czytania mojego bloga.
pozdrawiam wszystkich gorąco :*
kaśku
*************************************
-Masz cudowny głos - oznajmił chłopak gdy piosenka ucichła .
-Nie sądzę , ale miło mi to słyszeć -uśmiechnęłam się .
W czasie gdy próbował mi wmówić jaki ja mam piękny i oryginalny głos dojechaliśmy do Milke Shake City . Byłam tutaj raz czy dwa , ale muszę przyznać , że są tutaj zdecydowanie najlepsze shake w mieście . Wchodząc do środka Niall'a zauważyło kilka fanek które chciały zdjęcia i autografy . Oznajmiłam chłopakowi że zaczekam w środku , zrozumiałam go bo w małej części była to jego praca . Zajęłam miejsce w kącie pomieszczenia i przeglądałam menu . Było tutaj bardzo dużo fotografii gwiazd , z wielkim trudem odnalazłam zdjęcie Niall'a i chłopców . Zauważyłam przez szybę , że Niall żegna już fanki przytulaskiem i całusem w policzek jedna z nich była cała czerwona i zakryła twarz ręką aby nie pisnąć . Wchodząc do lokalu chłopak zaczął szukać mnie wzrokiem , pomachałam mu nieśmiało a on podszedł i zajął miejsce na przeciwko mnie .
-Przepraszam Cię za tamto , ale to były fanki a ja nie umiem im odmówić - starał się sprostować więc mu to ułatwiłam .
-Wiem kim jesteś - nie musisz się tłumaczyć - powiedziałam
-Ale jak to wiesz ? - zapytał zdziwiony
-Niall Horan masz swój zespół który nosi nazwę One Direction , "stworzyli" Was - to słowo podkreśliłam cudzysłowem - w X-Factorze .Wasza pierwsze płyta to Up all night , najpopularniejszy kawałek to "What Makes You Beautiful" .- Kończąc swój monolog na twarzy irlandczyka malował się piękny uśmiech , którego powodu nie znałam .
-Wow -powiedział , przerywając ciszę - jesteś niesamowita - dodał prawie szeptem .
-Dlaczego , przecież nie jestem jedyną osobą która o Was trochę wie - zdziwiłam się .
-No tak , ale ty jesteś inna niż wszystkie . Jesteś fanką , a fanki się tak nie zachowują - wypowiedział to bardzo poważnie .
-Niall możesz po ludzku - zaśmiałam się.
-Skoro jesteś fanką to bardzo dziwne , że nie piszczałaś kiedy wyszedłem z samochodu , większość właśnie tak robi . A ty zachowujesz się jakbym był normalnym nastolatkiem . Dziękuję ! - w jego oczach można było dostrzec zachwyt .
-A nie jesteś ?
-Sława niestety to utrudnia, i z dnia na dzień coraz więcej osób nas rozpoznaje brakuje mi prywatności , co nie zrobię kolejnego dnia można przeczytać w internecie . Brakuje mi też tego że ... - umilkł i spuścił głowę .
-Ej - złapałam go za rękę - ale na pewno ma to też swoje dobre strony - starałam się go rozweselić .
-Jasne , że ma cieszę się , że mogłem ich poznać - mówiąc "ich" miał chyba na myśli swoich przyjaciół z zespołu .
-No widzisz , to że czasem brakuje Ci swobody i nie zawsze masz bliskich na wyciągnięcie ręki to cena za to , że masz najlepszych przyjaciół pod słońcem - posłałam mu ciepły uśmiech .
- Masz rację - nagle rozweselał - należy Ci się najlepszy shak'e na świecie - wyszczerzył ząbki i odszedł od stolika . Muszę przyznać , że Niall to wspaniały i bardzo wrażliwy chłopak , który trochę zabłądził podczas drogi do sławy . Zasługuje na chwilę wytchnienia i na odpoczynek mógłby sobie wtedy wszystko poukładać aby teraz być na to bardziej przygotowanym . Zawsze żyłam w uświadomieniu , że sława to najłatwiejsza praca ale jak widać myliłam się . Sława to ciężkie zajęcie , wywnioskowałam to po poznaniu Nialla . Z moich przemyśleń wyrwał mnie podchodzący do stolika uśmiechnięty Nialler , niósł ze sobą jeden olbrzymi kubeł z shak'em. Gdy postawił go przede mną zrobiłam wielkie oczy i spojrzałam na chłopaka a później z powrotem na shak'a .
-Tak masz to wypić - oznajmił tak jakby czytał mi w myślach .
-Wystarczyłby mały . - uśmiechnęłam się blado , na samą myśl że mam go wypić .
-Nie żartowałem mówiąc , że należy Ci się najlepszy shake , a teraz nie gadaj tylko spróbuj . - posłał mi ciepły i szczery uśmiech
Bez słowa pociągnęłam mały łyk napoju. Przez słomkę do moich ust dostał chłodny i gęsty napój . Dotknęłam językiem podniebienia aby rozpoznać smak . Tak to to był właśnie mój ulubiony smak . Kolejny łyk wzięłam już większy i rozkoszowałam się jego słodkością .
-Skąd wiedziałeś jaki smak ? - zapytałam Niala'a .
-Intuicja - powiedział ruszając zalotnie brwiami .
Zaśmiałam się cicho i wróciłam do napoju .
-A ty nie pijesz ? - popatrzyłam na niego nie odrywając się od słomki .
-Zostawiłem im zamówienie , zaraz powinni je przynieść - spojrzał w stronę lady .
W czasie gdy czekaliśmy na zamówienie które złożył Niall ja kończyłam swojego shake nie wiedziałam gdzie ja to wszystko pomieściłam.Niall był bardzo towarzyski tak więc cały czas toczyliśmy jakąś rozmowę bądź dyskusje.Uśmiech nie schodził mi z twarzy bo jeszcze nigdy nie spotkałam chłopaka z tak cudowną osobowością.Chłopak również cały czas się uśmiechał ukazując przy tym swój aparat ortodontyczny. Jako że byłam fanką dochodziły mnie słuchy że mój towarzysz dużo je , ale gdy zobaczyłam tackę z jego zamówieniem otworzyłam szeroko oczy i wpatrywałam się w niego ze zdziwieniem.Niall skończył swój posiłek i opuściliśmy lokal , przy nim nie podczuwałam upływającego czasu i prawdę mówiąc troszkę się zasiedziałam.Blondyn zaproponował że odwiezie mnie do domu na co się zgodziłam bez żadnych błagań , Londyn nocą nie zawsze wyglądał ciekawie.Przez całą drogę nie kończyły się nam tematy do rozmów , cały czas mieliśmy coś do powiedzenia jak nie ja to Niall ani razu nie zapadła między nami niezręczna cisza.
-Dziękuję za przepysznego shake-uśmiechnęłam się w jego stronę , otwierając furtkę.
-Ja również dziękuję - odpowiedział - mam nadzieje że jeszcze się spotkamy , chciałbym cię przedstawić chłopcom jeszcze nigdy nie spotkałem tak cudownej osoby.
Zarumieniłam się po tym co powiedział , nigdy nikt nie skierował do mnie tak ciepłych słów.
-A może dałabyś mi swój numer , gdybym chciał sie jeszcze komuś wyżalić albo odwiedzić Milk Shake City - zaśmiał się cichutko.
-Jasne nie ma sprawy.
Wymieniliśmy się numerami telefonu i jeszcze chwilę pogadaliśmy.Na samym końcu Naill przytulił mnie po przyjacielsku i oboje udaliśmy się w swoją stronę.
*************************************
Cześć , chcę was poinformować że rozdziały będą dodawane raz w tygodniu a czasami nawet co dwa tygodnie.Liczba odwiedzin cały czas rośnie ;) Ale za to komentarzy jest mniej , dlatego mam małą prośbę - jeśli przeczytałeś to wyraź również swoją opinię chce wiedzieć co sądzicie i przyjmuje też krytykę więc śmiało piszcie.Co do rozdziału to mam mieszane emocje , nie jestem pewna czy fajnie i estetycznie to wyszło postanowiłam przybliżyć wam Niall'a dlatego cały rozdział jest poświęcony właśnie jego osobie.
Z 4 rozdziałem może być lekki problem ponieważ wszystkie pomysły jakoś mi uciekły i nie mam zielonego pojęcia co w nim napisać.Mam jednak nadzieje że nie zniechęci was to do czytania mojego bloga.
pozdrawiam wszystkich gorąco :*
kaśku
*************************************
niedziela, 6 maja 2012
Rozdział 2
Dzisiaj piątek, lekcje zaczynam dopiero o 10 a budzik który wczoraj zapomniałam przestawić zbudził mnie o 7, nawet nie było mowy żebym drugi raz zasnęła. Zwlokłam się z łóżka, podchodząc do szafki z ubraniami znów nie wiedziałam co na siebie włożyć. Podeszłam do okna, zabierając długą grzywkę z czoła, aby przeanalizować pogodę panującą na dworze. Londyn zaskakuje, w zimie temperatura rzadko kiedy spadnie poniżej 0 stopni, a o śniegu to już nawet nie wspomnę , zaś latem nie ma upałów czyli pogoda zawsze jest nijaka.Dzisiejszy dzień to był totalny wyjątek , słońce budziło wszytsko do życia swoimi gorącymi promieniami.Liście na drzewach kołysały się do delikatnego wiatru.Termometr za oknem mojego pokoju pokazywał calutkie 15 kresek na plusie , co wywołało u mnie wielki uśmiech.Wróciłam więc do wyboru stroju na dzisiejszy dzień który zaczął się fantastycznie.Po dość długim sterczeniem przed moją niemałą szafą zdecydowałam na białą luźną i zarazem zwyczajną koszule do tego czarne obcisłe rurki i białe krótkie conversy,wszystko fajnie komponowało się z czarnymi Ray Ban'ami.Ciuchy ułożyłam na łóżku i skierowałam się do mojej łazienki gdzie odbyłam poranną toaletę.Po dłuższym prysznicu wróciłam do siebie i zasiadłam przed lustrem w samej bieliźnie , delikatnie rozczesywałam moje długie i skore do plątania włosy.Zrobiłam delikatny makijaż i włożyłam przygotowane wcześniej ubrania, do dużej brązowej torby spakowałam potrzebne książki , portfel i zapasową szczotkę którą zawsze miałam przy sobie a do tylniej kieszeni spodni c\schowałam mojego iPhon'a który był prezentem od moich dziadków na 16 urodziny.Ostatni raz przejrzałam się w lusterku aby upewnić się że wszystko jest na swoim miejscu, zamknęłam za sobą drzwi i zajrzałam do pokoju brata który sobie jeszcze smacznie chrapał.Było wpół do dziewiątej więc czas aby obudzić śpiocha , do głowy przyszedł złowieszczy plan.Torbę zostawiłam na sofie w salonie , a w kuchni litrową miske napełniłam wodą.Jako że mój brat spał w samych bokserkach , na jego goły tors i niesforną czarną czuprynę wylałam całą jej zawartość.
-Pobudka braciszku-szepnęłam mu do ucha , chwile po tym jak lodowata woda oblała jego pół nagie ciało.
Dumna ze swojej pobudki, wróciłam do kuchni gdzie moja mama przygotowała śniadanie.Skubnęłam gotowego gofra i zadowolona usiadłam na blacie uśmiechając się pod nosem.
-Smarkaczu już nie żyjesz-usłyszałam przeraźliwy krzyk Roberta.
Zachichotałam i kątem oka dostrzegłam jak moja rodzicielka również parsknęła cicho pod nosem.
-Megan złotko , znajdź sobie inny sposób na budzenie Robiego-zaproponowała swoim cieniutkim głosem, który zawsze mnie uspokajał.
-Ten jest najskuteczniejszy-wyszczerzyłam do niej swoje zęby.
Wywróciła teatralnie oczami i znów się zaśmiała.Zajęłam miejsce przy stole czekając na śniadanie.Po chwili w kuchni zawitał Robert.Na jego widok wybuchnęłam niekontrolowanym śmiechem, jego wyraz twarzy był bezcenny a pojedyncze kropelki wody wciąż skapywały po jego ciele.
-Zmoczyłeś się?-zapytałam ledwie łapiąc oddech.
-Jeszcze raz i pożałujesz obiecuje ci to-powiedział swoim srogim głosem , grożąc przy tym palcem.
-Och Robi-podeszłam do niego-ostatnio tez tak mówiłeś , przyznaj sam jestem zbyt słodka kiedy śpię żeby tak bezkarnie zlać mnie wodą-odparłam cwaniacko i kilka razy zamrugałam.
-Dobrze mówi-poparła mnie mama.
Szczęśliwa wróciłam do stołu , a Robert poszedł się wysuszyć.Mama skończyła przygotowywać śniadanie zanim ja nakryłam stół.Cudowny zapach gofrów przyciągną tate i suchego Robert.We czwórkę zasiedliśmy przy stole , wychwalając dzieło mamy.Posiłki zazwyczaj jedliśmy w miłej i gadatliwej atmosferze , ale dzisiaj bylo coś nie tak mama i tata cały czas wymieniali sie spojrzeniami lub na przemian kiwali głową.Wiedziałam że nie wróży to nic dobrego.Rob też to zauważył , więc byłam pewna że za chwilę przerwie te spojrzenia naszych rodziców.Robert należał do osób które mówiły to co im ślina na język przyniesie.
-Chcecie nas o czymś poinformować?-zapytał tak łagodnym tonem , że nie mogłam uwierzyć w to co słyszę.
-Tak chcielibyśmy z wami porozmawiać o czymś bardzo ważnym-srogi ton mojego taty zbił mnie z tropu.
-Posłuchajcie-zaczęła deliktanie mama co mnie trochę uspokoiło.-Jesteście już prawie doroslymi ludźmi i bardzo dojrzałymi jak na swój wiek
-Będziecie mieli okazję wykazać się swoją dojrzałością i odpowiedzialności w czasie gdy my będziemy w Hiszpanii - powiedział wciąż srogim tonem tata .
-Gdy wy będziecie w Hiszpanii ? - powtórzył po tacie Robert.
-Tak pamiętacie jak wam mówiłam , że tata ostatnio brał udział w tej loterii ? -spytała mama.
-No tak pamiętamy ... - odpowiedzieliśmy razem.
-No więc jakimś trafem wygrał on tam wyjazd dla dwojga na tydzień do Hiszpanii -odpowiedziała z szerokim uśmiechem na ustach moja rodzicielka .
-To bardzo fajnie , będziecie mieli okazję się razem rozerwać i spędzić mile czas , a my w tym czasie nic nie nabroimy ...
Kiedy wypowiedziałam te słowa mój kochany barciszek spojrzał na mnie z wielkim grymasem , jakby chciał mi dać do zrozumienia że przez zbliżający się tydzień będziemy grzeczni jak aniołki.Właściwie to ja też tak nie sądziłam , ale chciałam aby rodzice wyjechali z myślą że ich prawie dorosłe dzieci zachowają się odpowiedzialnie.Nasze śniadanie skończyliśmy tak jak zawsze , rodzice cały czas opowiadali w jakim hotelu się zakwaterują i takie tam inne informacje związane z ich wyjazdem.Samolot mieli dzisiaj na godzine 12 więc przed wyjściem do szkoły grzecznie pożegnałam się z moimi rodzicielami i życzyłam udanego urlopu.Wychodząc z domu na nos sunęłam okulary bo słoneczko które rzadko tutaj się pojawia nieźle raziło.Wyciągnęłam z kieszeni Ipod'a i włączyłam album z piosenkami mojego ulubionego zespołu One Direction.Do szkoły miałam nie daleko jakieś 10-15 minut drogi spacerkiem. Gdy doszłam , przed budynkiem czekała już na mnie Vicky. Lekcje minęły dziś dosyć szybko. Wracając do domu rozmyślałam jak zaplanować sobie wspaniale zapowiadający się tydzień bez rodziców. Chwytając za mosiężną klamkę usłyszałam głośną muzykę , zapewne Robert wrócił już do domu.
-Czeeeść ! - krzyknęłam głośno by mógł mnie usłyszeć.
Za chwilę Robert był już na dole.
-No witam młoda , jak w szkole ? -powiedział po czym poczochrał mnie po włosach .
-Wiesz jak ja tego nie lubię ! -krzyknęłam na niego i zrobiłam oburzoną minę .
-Uwielbiam Twój wyraz twarzy gdy się złościsz .
-Pff .. - założyłam ręce i obróciłam się do niego tyłem udając obrażoną.
-Oj Meg nie złość się już - schował twarz w ręce i udawał , że płacze .
-Beksa lala -krzyknęłam i wystawiłam mu język .
W tym momencie zaczęła się gonitwa po domu.
-Nieee - krzyczałam gdy Robert mnie złapał i zaczął łaskotać.
-Przeproś -powiedział z cwaniackim uśmiechem.
-Przepraszam kochany braciszku wcale nie jesteś Beksa Lalą .
-Przyjmuję przeprosiny -zaśmiał się pod nosem .,
Wstał ze mnie i poszedł w stronę kuchni. Poszłam za nim , zjedliśmy razem obiad w miłej atmosferze.Po obiedzie zmyłam naczynia i poszłam do pokoju. Była ładna pogoda , szkoda by było ją zmarnować pomyślałam i wyciągnęłam telefon by napisać do Vicky.
"Cześć Vicky , masz może czas .?(; "
"Niestety nie jadę właśnie do dziadków .; * "
"No trudno , miłego dnia bejbee. !<3 "
"Na wzajem kocie.<3 "
Nie chciałam jednak marnować dnia i przeleżeć go w domu przed TV lub laptopem .Poinformowałam brata , że wychodzę na dłuższy spacer .Włożyłam na siebie kangurkę i wyszłam.Skierowałam się w stronę miejskiego parku , wiązałam z tym miejscem wiele miłych wspomnień.Spędzałam tutaj każdy słoneczny dzien mojego dzieciństwa, było to miejsce pierwszej jazdy na rolkach wielu znajomych których poznałam w piaskownicy.Jedno wydarzenie utkwiło w mojej pamięci bardzo dobrze.Miałam wtedy zaledwie 6 lat i wraz z Robertem wybraliśmy się na tutejsze huśtawki.Wszystko było fajnie dopóki mój brat nie spotkał swoich kolegów , nawet na mnie nie spojrzał tylko pobiegł się przywitać.Zostałam sama jak palec , rozejrzałam sie dookoła i mój wzrok dostrzegł w oddali małą postać.Rozpoznałam w niej dziewczynkę której wyraz twarzy mówił sam za siebie.Zrobiło mi się jej żal więc podeszłam bliżej aby móc jej się lepiej przyjrzeć.
-Cześć-powiedziałam nieśmiało.
-Cześć-na mój widok cała jej twarz rozpromieniała.
-Jestem Megan a ty ?-podałam rękę.
-Alex , mam na imię Alex-uśmiechnęła się szeroko i wskazła na miejsce obok siebie.
Do dziś utrzymuje dobre kontakty z Alex , jest ona bardzo sympatyczna i miła.Ostatni raz widziałam sie z nią w galeri handlowej nie cały tydzień temu.Wyładniała , jest naprwdę śliczną brunetką.Włosy siegają jej do pasa , a całą twarz ozdabiają słoneczne piegi których tak bardzo nie lubi.Ma bardzo orginalną urodę czego bardzo jej zazdroszczę.Moje rozmyślania przerwał przeraźliwy pisk opon , spojrzałam w prawą stronę i zorientowałam się że stoje na środku przejścia dla pieszych a kierwoca wyhamował metr ode mnie.Wytrzeszczyłam oczy a serce zaczęło walić jak oszalałe , zaczęłam szybko oddychać co spowodowało że zakręciło mi się w głowie.Z samochodu jak oszalały wypadł kierowca, podbiegając do mnie.
-Nic ci nie jest?-zapytał szybko.
-Wydaje mi się że nie.-potrząsnęłam głową-Przestraszyłam się-wydukałam ciocho i spuściłam wzrok na jezdnie.
-Nie tylko ty-odpowiedział z jakimś dziwnym akcentem-Jestem Niall-przedstawił się.
Zamrugałam oczami nie mogąc uwierzyć w to co usłyszałam , ten Niall ? Niall Horan ? Z tego zespołu ? Całe moje ciało przeszedł gorący dreszcz chciałam się na niego rzucić , przytulić pisnąć ale coś mi podpowiedziało aby przez chwilę udać że nie wiem kim jest.Chciałam się przekonac jaki naprawdę jest Niall Horan.
-Megan-wyciągnęłam rękę do chłopaka.
-Więc Megan nieźle mnie przestraszyłaś-zaśmiał się-pojawiłaś się tak nagle.
-Przepraszam Cię najmocniej-uśmiechnęłam się.
-Najważniejsze że nic nam się nie stało , może miałabyś ochotę na shake'a ? Nie daleko stąd serwują świetne shake'i?-zapytał nieśmiało , mierzwiąc swoje blond włosy.
-Nie wiem czy to dobry pomysł-odpowiedziałam po chwili namysłu.
Niall nagle posmutniał i spojrzał na mnie błagalnie.
-Oj nie daj się prosić , jestem bezpieczny-uśmiechną się szeroko.
-Ale tylko na shake'a-postawiłam warunek.
-Obiecuje-uniósł dwa palce do góry , a jego błękitne oczy zalśniły w świetle zachodzącego słońca.
*************************************
Witam , dziękuję za wszystkie komentarze zostawione pod 1 rozdziałem.Jestem bardzo szczęśliwa z jej ilości ale wiem że stać was na więcej.Nie zmuszam was do dodawania komentarzy ale wiedzcie że odgrywają one tu wielką rolę i są mile widziane!!!
Rozdział ten powstał przy pomocy jednej z czytelniczek bloga , jest cudowną osobą mając wielki talent choć ona pewnie temu zaprzeczy.Dziękuję Ci z całego serca i teraz oficjalnie potwierdzam że jest już współautorką live-suprise ! Mam nadzieje że będziemy się dogadywać i pisanie będzie dla nas tylko i wyłącznie przyjemnością.
Imię współautorki poznacie pewnie pod kolejnym rozdziałem i mam nadzieję że będzie się chciała ujawnić.
Pod poprzednim rozdziałem padł komentarz : Osobiście mi się nie podoba
Rozumiem że nie każdemu przypada mój blog ale jeżeli zostawiacie takie typu komentarze to podajcie chociaż powód.
Liczba wyświetleń jest bliska pól tysiąca !!!
pozdrawiam kaśku
a na koniec daje wam TAŃCZĄCEGO MALIKA ! ;d
*************************************
-Pobudka braciszku-szepnęłam mu do ucha , chwile po tym jak lodowata woda oblała jego pół nagie ciało.
Dumna ze swojej pobudki, wróciłam do kuchni gdzie moja mama przygotowała śniadanie.Skubnęłam gotowego gofra i zadowolona usiadłam na blacie uśmiechając się pod nosem.
-Smarkaczu już nie żyjesz-usłyszałam przeraźliwy krzyk Roberta.
Zachichotałam i kątem oka dostrzegłam jak moja rodzicielka również parsknęła cicho pod nosem.
-Megan złotko , znajdź sobie inny sposób na budzenie Robiego-zaproponowała swoim cieniutkim głosem, który zawsze mnie uspokajał.
-Ten jest najskuteczniejszy-wyszczerzyłam do niej swoje zęby.
Wywróciła teatralnie oczami i znów się zaśmiała.Zajęłam miejsce przy stole czekając na śniadanie.Po chwili w kuchni zawitał Robert.Na jego widok wybuchnęłam niekontrolowanym śmiechem, jego wyraz twarzy był bezcenny a pojedyncze kropelki wody wciąż skapywały po jego ciele.
-Zmoczyłeś się?-zapytałam ledwie łapiąc oddech.
-Jeszcze raz i pożałujesz obiecuje ci to-powiedział swoim srogim głosem , grożąc przy tym palcem.
-Och Robi-podeszłam do niego-ostatnio tez tak mówiłeś , przyznaj sam jestem zbyt słodka kiedy śpię żeby tak bezkarnie zlać mnie wodą-odparłam cwaniacko i kilka razy zamrugałam.
-Dobrze mówi-poparła mnie mama.
Szczęśliwa wróciłam do stołu , a Robert poszedł się wysuszyć.Mama skończyła przygotowywać śniadanie zanim ja nakryłam stół.Cudowny zapach gofrów przyciągną tate i suchego Robert.We czwórkę zasiedliśmy przy stole , wychwalając dzieło mamy.Posiłki zazwyczaj jedliśmy w miłej i gadatliwej atmosferze , ale dzisiaj bylo coś nie tak mama i tata cały czas wymieniali sie spojrzeniami lub na przemian kiwali głową.Wiedziałam że nie wróży to nic dobrego.Rob też to zauważył , więc byłam pewna że za chwilę przerwie te spojrzenia naszych rodziców.Robert należał do osób które mówiły to co im ślina na język przyniesie.
-Chcecie nas o czymś poinformować?-zapytał tak łagodnym tonem , że nie mogłam uwierzyć w to co słyszę.
-Tak chcielibyśmy z wami porozmawiać o czymś bardzo ważnym-srogi ton mojego taty zbił mnie z tropu.
-Posłuchajcie-zaczęła deliktanie mama co mnie trochę uspokoiło.-Jesteście już prawie doroslymi ludźmi i bardzo dojrzałymi jak na swój wiek
-Będziecie mieli okazję wykazać się swoją dojrzałością i odpowiedzialności w czasie gdy my będziemy w Hiszpanii - powiedział wciąż srogim tonem tata .
-Gdy wy będziecie w Hiszpanii ? - powtórzył po tacie Robert.
-Tak pamiętacie jak wam mówiłam , że tata ostatnio brał udział w tej loterii ? -spytała mama.
-No tak pamiętamy ... - odpowiedzieliśmy razem.
-No więc jakimś trafem wygrał on tam wyjazd dla dwojga na tydzień do Hiszpanii -odpowiedziała z szerokim uśmiechem na ustach moja rodzicielka .
-To bardzo fajnie , będziecie mieli okazję się razem rozerwać i spędzić mile czas , a my w tym czasie nic nie nabroimy ...
Kiedy wypowiedziałam te słowa mój kochany barciszek spojrzał na mnie z wielkim grymasem , jakby chciał mi dać do zrozumienia że przez zbliżający się tydzień będziemy grzeczni jak aniołki.Właściwie to ja też tak nie sądziłam , ale chciałam aby rodzice wyjechali z myślą że ich prawie dorosłe dzieci zachowają się odpowiedzialnie.Nasze śniadanie skończyliśmy tak jak zawsze , rodzice cały czas opowiadali w jakim hotelu się zakwaterują i takie tam inne informacje związane z ich wyjazdem.Samolot mieli dzisiaj na godzine 12 więc przed wyjściem do szkoły grzecznie pożegnałam się z moimi rodzicielami i życzyłam udanego urlopu.Wychodząc z domu na nos sunęłam okulary bo słoneczko które rzadko tutaj się pojawia nieźle raziło.Wyciągnęłam z kieszeni Ipod'a i włączyłam album z piosenkami mojego ulubionego zespołu One Direction.Do szkoły miałam nie daleko jakieś 10-15 minut drogi spacerkiem. Gdy doszłam , przed budynkiem czekała już na mnie Vicky. Lekcje minęły dziś dosyć szybko. Wracając do domu rozmyślałam jak zaplanować sobie wspaniale zapowiadający się tydzień bez rodziców. Chwytając za mosiężną klamkę usłyszałam głośną muzykę , zapewne Robert wrócił już do domu.
-Czeeeść ! - krzyknęłam głośno by mógł mnie usłyszeć.
Za chwilę Robert był już na dole.
-No witam młoda , jak w szkole ? -powiedział po czym poczochrał mnie po włosach .
-Wiesz jak ja tego nie lubię ! -krzyknęłam na niego i zrobiłam oburzoną minę .
-Uwielbiam Twój wyraz twarzy gdy się złościsz .
-Pff .. - założyłam ręce i obróciłam się do niego tyłem udając obrażoną.
-Oj Meg nie złość się już - schował twarz w ręce i udawał , że płacze .
-Beksa lala -krzyknęłam i wystawiłam mu język .
W tym momencie zaczęła się gonitwa po domu.
-Nieee - krzyczałam gdy Robert mnie złapał i zaczął łaskotać.
-Przeproś -powiedział z cwaniackim uśmiechem.
-Przepraszam kochany braciszku wcale nie jesteś Beksa Lalą .
-Przyjmuję przeprosiny -zaśmiał się pod nosem .,
Wstał ze mnie i poszedł w stronę kuchni. Poszłam za nim , zjedliśmy razem obiad w miłej atmosferze.Po obiedzie zmyłam naczynia i poszłam do pokoju. Była ładna pogoda , szkoda by było ją zmarnować pomyślałam i wyciągnęłam telefon by napisać do Vicky.
"Cześć Vicky , masz może czas .?(; "
"Niestety nie jadę właśnie do dziadków .; * "
"No trudno , miłego dnia bejbee. !<3 "
"Na wzajem kocie.<3 "
Nie chciałam jednak marnować dnia i przeleżeć go w domu przed TV lub laptopem .Poinformowałam brata , że wychodzę na dłuższy spacer .Włożyłam na siebie kangurkę i wyszłam.Skierowałam się w stronę miejskiego parku , wiązałam z tym miejscem wiele miłych wspomnień.Spędzałam tutaj każdy słoneczny dzien mojego dzieciństwa, było to miejsce pierwszej jazdy na rolkach wielu znajomych których poznałam w piaskownicy.Jedno wydarzenie utkwiło w mojej pamięci bardzo dobrze.Miałam wtedy zaledwie 6 lat i wraz z Robertem wybraliśmy się na tutejsze huśtawki.Wszystko było fajnie dopóki mój brat nie spotkał swoich kolegów , nawet na mnie nie spojrzał tylko pobiegł się przywitać.Zostałam sama jak palec , rozejrzałam sie dookoła i mój wzrok dostrzegł w oddali małą postać.Rozpoznałam w niej dziewczynkę której wyraz twarzy mówił sam za siebie.Zrobiło mi się jej żal więc podeszłam bliżej aby móc jej się lepiej przyjrzeć.
-Cześć-powiedziałam nieśmiało.
-Cześć-na mój widok cała jej twarz rozpromieniała.
-Jestem Megan a ty ?-podałam rękę.
-Alex , mam na imię Alex-uśmiechnęła się szeroko i wskazła na miejsce obok siebie.
Do dziś utrzymuje dobre kontakty z Alex , jest ona bardzo sympatyczna i miła.Ostatni raz widziałam sie z nią w galeri handlowej nie cały tydzień temu.Wyładniała , jest naprwdę śliczną brunetką.Włosy siegają jej do pasa , a całą twarz ozdabiają słoneczne piegi których tak bardzo nie lubi.Ma bardzo orginalną urodę czego bardzo jej zazdroszczę.Moje rozmyślania przerwał przeraźliwy pisk opon , spojrzałam w prawą stronę i zorientowałam się że stoje na środku przejścia dla pieszych a kierwoca wyhamował metr ode mnie.Wytrzeszczyłam oczy a serce zaczęło walić jak oszalałe , zaczęłam szybko oddychać co spowodowało że zakręciło mi się w głowie.Z samochodu jak oszalały wypadł kierowca, podbiegając do mnie.
-Nic ci nie jest?-zapytał szybko.
-Wydaje mi się że nie.-potrząsnęłam głową-Przestraszyłam się-wydukałam ciocho i spuściłam wzrok na jezdnie.
-Nie tylko ty-odpowiedział z jakimś dziwnym akcentem-Jestem Niall-przedstawił się.
Zamrugałam oczami nie mogąc uwierzyć w to co usłyszałam , ten Niall ? Niall Horan ? Z tego zespołu ? Całe moje ciało przeszedł gorący dreszcz chciałam się na niego rzucić , przytulić pisnąć ale coś mi podpowiedziało aby przez chwilę udać że nie wiem kim jest.Chciałam się przekonac jaki naprawdę jest Niall Horan.
-Megan-wyciągnęłam rękę do chłopaka.
-Więc Megan nieźle mnie przestraszyłaś-zaśmiał się-pojawiłaś się tak nagle.
-Przepraszam Cię najmocniej-uśmiechnęłam się.
-Najważniejsze że nic nam się nie stało , może miałabyś ochotę na shake'a ? Nie daleko stąd serwują świetne shake'i?-zapytał nieśmiało , mierzwiąc swoje blond włosy.
-Nie wiem czy to dobry pomysł-odpowiedziałam po chwili namysłu.
Niall nagle posmutniał i spojrzał na mnie błagalnie.
-Oj nie daj się prosić , jestem bezpieczny-uśmiechną się szeroko.
-Ale tylko na shake'a-postawiłam warunek.
-Obiecuje-uniósł dwa palce do góry , a jego błękitne oczy zalśniły w świetle zachodzącego słońca.
*************************************
Witam , dziękuję za wszystkie komentarze zostawione pod 1 rozdziałem.Jestem bardzo szczęśliwa z jej ilości ale wiem że stać was na więcej.Nie zmuszam was do dodawania komentarzy ale wiedzcie że odgrywają one tu wielką rolę i są mile widziane!!!
Rozdział ten powstał przy pomocy jednej z czytelniczek bloga , jest cudowną osobą mając wielki talent choć ona pewnie temu zaprzeczy.Dziękuję Ci z całego serca i teraz oficjalnie potwierdzam że jest już współautorką live-suprise ! Mam nadzieje że będziemy się dogadywać i pisanie będzie dla nas tylko i wyłącznie przyjemnością.
Imię współautorki poznacie pewnie pod kolejnym rozdziałem i mam nadzieję że będzie się chciała ujawnić.
Pod poprzednim rozdziałem padł komentarz : Osobiście mi się nie podoba
Rozumiem że nie każdemu przypada mój blog ale jeżeli zostawiacie takie typu komentarze to podajcie chociaż powód.
Liczba wyświetleń jest bliska pól tysiąca !!!
pozdrawiam kaśku
a na koniec daje wam TAŃCZĄCEGO MALIKA ! ;d
*************************************
niedziela, 29 kwietnia 2012
Rozdział 1
-Pani Sevani-z zamyśleń wyrwał mnie cienki głos mojej nauczycielki.
-Przepraszam zamyśliłam się- odpowiedziałam jej cicho , na co ona tylko zmierzyła mnie swoim surowym wzrokiem który budził strach.
Oparłam dłonią policzek i błądziłam wzrokiem po pełnej uczniów klasie.Wszyscy okazywali wielkie zainteresowanie dzisiejszą lekcją , ale ja jakoś nie mogłam się na niczym skupić,od pewnego czasu wszystko było dla mnie obojętne ale najgorsze jest to że nie znam przyczyny mojej "obojętności" do otaczającego mnie świata.Z wielką chęcią zerwałabym się z reszty lekcji.Uśmiechnęłam się sama do siebie gdy ta myśl pojawiła się w mojej głowie, dyskretnie szturchnęłam moją przyjaciółkę z ławki która malowała coś na końcu zeszytu.
-Vicky, zrywamy się-zapytałam,zasłaniając przy tym swoje usta , by uniknąć nie potrzebnych konfrontacji z moją nauczycielką.
-A co nam jeszcze zostało-odpowiedziała równie cicho co ja , nie odrywając wzroku od swojego dzieła.
-Angielski , muzyka i geografia-wymieniłam szeptem
Victoria uniosła swoją blond główkę , ruszyła brwiami co oznaczało że się zgadza,Uśmiechnęłam się w jej stronę śmiejąc się cicho.Vicky wróciła do malowania , a ja wyjrzałam przez okno.Wiosna jak sie patrzy, na drzewach pojawiały sie pierwsze listki a trawniki z dnia na dzień były coraz bardziej zielone.Śpiew ptaków można było usłyszeć w klasie.Uwielbiałam wiosnę , może dlatego że chyba pierwszy raz odkąd pamiętam w Londynie jest tak piękna i ciepła wiosna.Do końca lekcji zostało około 20 minut więc szkoda było je zmarnować na wyglądanie przez okno , dyskretnie wciągnęłam swoją MP4 i włożyłam jedną słuchawkę do ucha , dokładnie zakrywając ją moimi brązowymi włosami.W uszach zabrzmiały pierwsze nutki "Want U Back" - uwielbiam piosenkę równie mocno jak jej autorkę.Cher Lloyd była godna podziwy , z pozoru śliczna dziewczyna a tu tak mocny i dynamiczny głos.Muszę się przyznać że bardzo zazdrościłam jej talentu , wiele razy marzyłam aby wydać swoją płytę, mieć fanów którzy wspieraliby mnie w tym co kocham.Muzyka to było coś co dawało mi odpocząć od zmartwień , uciekać od problemów i codziennej monotonii, wiele osób mówiło że mam piękny głos i powinnam działać w tym kierunku jednak ja nie wirze w siebie i boje się kompromitacji.Po szkole rozległ się ukochany dźwięk dzwona oznaczający przerwę-w naszym przypadku koniec lekcji.Wszystkie książki które znajdowały się na ławce szkolnej , spakowałam do brązowej torby którą zarzuciłam na ramię.Razem z przyjaciółką wymieniłyśmy się spojrzeniami i pełne satysfakcji ruszyły w strone wyjścia.Miałyśmy dużo szczęścia bo żaden z nauczycieli nie miał tutaj dyżuru więc szkołe opuściłyśmy bez tułumaczeń.Będąc po za jej terenem , blondynka wybuchła swoim niepowtarzalnym śmiechem.
-Co cię tak cieszy przygłupie?-próbowałam być poważna
-Pamiętasz jak w tamtym roku uciekłyśmy z lekcji?-co chwila łapała sie za brzuch lub głowę.Przytaknęłam.-A pamiętasz może co powiedziałaś gościowi od chemii?
Gdy tylko zdałam sobie sprawe co na myśli ma Victoria, również zaczęłam się śmiać.
-Moja wina że jak mam stresa to wale głupoty-próbowałam jakoś się bronić , ale nie przestając śmiać
-No oczywiście , ale to było bardzo logiczne mówiąc że chomik ci zdechł-i dalej przerażający śmiech wyłonił się z naszych gardeł.
Blondynka usiadła na pierwszej lepszej ławce i masowała zmęczony od śmiechu brzuch , usiadłam obok niej i próbowałam uspokoić emocje , wiedziałam że i tak nie potrwa to zbyt długo.
-Co robimy Meg?Zakupy , lody , spacer-wymieniła na palcach czekając na odpowiedź.
-Lody.-krzyknęłam głośno , ciągnąc za rękę przyjaciółke.
W drodze do najlepszej lodziarni w mieście , Vicky nonstop puszczała oko do ładnych chłopców , jeden nawet dał jej swój numer.Z triumfalnym uśmiechem na swej pięknej buźce zaczęła nim wymachiwać w każdą możliwą stronę , spojrzałam na nią z politowaniem i porządnie walnęłam w tył głowy,jęknęła i schowała karteczkę do swojej czarnej torby na książki.Podeszłyśmy do okienka na zewnątrz ponieważ w środku było bardzo dużo ludzi , a w kolejkach to ja nie lubie stać.
-Co dla ciebie ślicznoto-starsza siwowłosa kobieta już na pierwszy rzut oka wydawała sie bardzo sympatyczna.
-Dwa świderki czekoladowe , poproszę-uśmiechnęłam się w jej strone.
Kobieta zniknęła w głębi sklepu , po krótkiej chwili wróciłą trzymając w ręku smakowite świderki które aż prosiły sie aby je zjeść.Zapłaciłam i grzecznie się pożegnałam.Podałam przyjaciółce loda i skierowałyśmy się w stronę parku który znajdował się ulice dalej.Po skończeniu jakże wspaniałego posiłku , usiadłyśmy na środu wielkiego trawnikia i ostro dyskutowałyśmy na temat każdego chłopaka.Z jednej strony podziwiałam Victorie , bo jeszcze nie całe dwa tygodnie temu była zakochana po uszy , a teraz rozgląda się za nowym "ciasteczkiem" tak jak ona to mówi.Zazdrościłam jej tego że tak szybko zapomina o byłym i cieszy się życiem.Ja do dnia dzisiejszego trzymam dystans do płci przeciwnej z powodu jedynego chłopaka w moim życiu.Moose- tak się nazywał a właściwe to było jego przezwisko , każdy tak na niego mówił nawet i rodzice, tak więc był on moim pierwszym prawdziwym chłopakiem, do końca życia nie zapomne wszystkich cudownych chwil spędzonych w jego towarzystwie.Było to jakiś rok temu , może trochę więcej , poznaliśmy się w parku przez przypadek.Spacerowałam sobie z moim czworonożnym przyjacielem, oczywiście w uszach miałam słuchawki i kompletnie nie zawracałam uwagi na to jak i gdzie ide.Po chwili okazało sie ze takie iście na "spontana" nie wychodzi mi najlepiej i wpadłam na nieznajomego mi do tej pory chłopaka z burzą czarnych loków.On również mnie nie widział , tak więc siła zderzenia była podwójna , oboje upadliśmy z wielkim hukiem na chodnik , z ręki wypadła mi smycz a mój pies korzystając z okazji urządził sobie sprint przez park.Wkurzona optrzepałam się z liści , i ruszyłam w poszukiwaniu mojego przyjaciela.Nieznajomy powtórzył moją czzyność i zaproponował pomoc.Z samego początku byłam przeciwna ale gdy Moose spojrzał na mnie swoimi magicznie brązowymi oczami , od razu uległam.Podczas szukania psa znaleźliśmy wspólny język i okazało sie że mamy wiele tematów do pogadania.Moose odprowadził mnie pod sam dom i wymieniliśmy się numerami telefonów, później jakoś wszystko się ułożyło i po 2 miesiącach przyjaźni zostaliśmy parą.Układało się naprawde wspaniale, rodzice go polubili i nawet Robert nie miał nic przeciwko.Moose był bardzo romantyczny , wszystkie randki organizował po za Londynem i jego codziennym gwarem.Każda bajka kiedyś ma swój koniec , tak też było z nami po pól roku wszystko zaczęło się walić.Spotykaliśmy się bardzo rzadko z powodu treningów tanecznych chłopaka , a do moich uszu coraz częściej dolatywały plotki że ma inną.Zauroczona moją pierwszą miłóścią nie przyjmowałam tego do wiadomości , nigdy nie pomyślałabym że może mieć inną na boku.Wierzyłam w to , dopóki nie zobaczyłam tego na własne oczy.Rudowłosa nie mogła sie od niego odkleić a o nim to już nie wspomne.Bardzo to przeżyłam bo jeszcze nikt mnie tak nie skrzywdził , nie znałam imienia tej dziewczyny właściwie to nie o niej nie wiedziałam.Moose próbował się tłumaczyć że to jego była , ale już nic do niej nie czuje i liczę się tylko ja.Trudno było mi uwierzyć w tą bajkę więc dałam mu do zrozumienia że to koniec.Z matematycznego punktu widzenia od 4 miesięcy jestem sama i jakoś mi to nie przeszkadza.Dochodziła już 15 więc spokojnie mogłam zbierać się do domu, pożegnałam się z Vicky i każda z nas udała się w innym kierunku.Droga z parku do domu zajęła mi niecałe 10 minut , chwyciłam mosiężną klamkę i weszłam do środka.
-Hej-krzyknęłam dość głośno aby każdy mógł mnie usłyszeć.
-Cześć młoda-przywitał mnie Robert wychodząc z kuchni.W ręku trzymał świeży sok pomarańczowy.
-Daj łyczka-wyrwałam bratu kubek i wypiłam całą zawartość.
-Fajny łyczek-uśmiechną się blado , przechylając kubek do góry nogami.
Wystawiłam do niego język i pobiegłam schodami na góre , do swojego pokoju.Pierwsze co zrobiłam , to przebrałam się w coś bardziej wygodnego a mianowice w czarne bawełniane legginsy i do tego szarą luźną bluzkę z nadrukiem.Pod łóżkiem odnalazłam swojego niebieskiego laptopa i odwiedziłam Twitter'a oraz Facebook'a.Po dokładnym zanalizowaniu wirtualnego świata udałam się do biurka i wyciągnęłam wszystkie potrzebne ksiązki , odrobienie pracy domowej poszło mi szybko tak więc po godzinnej udręce byłam wolna.Mój brzuch zaburczał więc udałam się do kuchni i nasypałam płatki czekoladowe do miski dokładnie zalewające je mlekiem.
-Jak w szkole?-zapytałam , po czym wziął drugą łyżkę i razem jedliśmy posiłek.
-Nudnie jak zawsze-rzuciłam szybko i schyliłam głowe , aby uniknąć jego spojrzenia-a ty co robiłeś cały dzień-chciałam zmienić temat.
-Byłem na wykładach , później zimne piwko z kumplami i wróciłem do domciu-uśmiechną sie szeroko
-Rodziców nie było-zapytałam , mieszając łyżką w miseczce.
-Nie , są jeszcze w pracy-wziął do swojej buźki ogromną ilość kulek przy czym cały się ubrudził.Zaśmiałam się i rzuciłam mu ścierkę.Po skończonym posiłku pogadaliśmy jeszcze chwilkę , później udałam się do salony i zasiadłam na czteroosobowej sfie przed telewizorem.Włączyłam mój ulubiony film-Zmierzch choć oglądałam setki razy i każdy dialog znałam na pamięć nie zniechęcało mnie to ani trochę.Film oglądałam z wielką fascynacją dopóki Robert nie zaczął tańczyć przed ekranem.
-Ej ja tu oglądam-krzyknęłam oburzona i rzuciłam w niego garścią popcornu.Nie zważając na nic tańczył dalej.-Proszę cię on ją zaraz pocałuje.-jęknęłam cicho z nadzieją że da mi w spokoju do końca obejrzeć film.
-Siostra oglądałaś to już tyle razy, znasz to na pamięć -trochę racji w tym było , wyłączyłam telewizor i klepnęłam miejsce obok siebie.Usiadł i bacznie mi się przyglądał , co chwila uśmiechając sie szeroko.
-Powiesz mi o co chodzi-zapytałam przez śmiech.
-Jedna uwaga-wstał i założył ręce na klatce piersiowej-jak już uciekasz ze szkoły to rób to bardziej dyskretnie-puścił do mnie zadziorne oko i opuścił salon.
Wzruszyłam tylko ramionami wróciłam do pokoju , wskoczyłam w wygodną dresową piżamkę i przykryłam się kołdrą pod sam czubek nosa.Rodzice wciąż byli w pracy , strasznie mnie to wkurzało bo czasmi były dni gdzie się nie widywaliśmy.Niestety taka była ich praca , aby nam było dobrze żyć, choć nie spędzamy ze sobą wiele czasu to wiem że rodzice mnie kochają i starają sie aby było mi jak najłatwiej.Z uśmiechem na ustach , nie wiem kiedy zapadłam w glęboki sen.
*************************************
Cześć, jest długo wyczekiwany 1 rozdział , na początek chce was przeprosić że tak długo czekaliście.Dziękuję za miłe komentarze pod prologiem a było ich aż 5 !!! szok tak dużo komentarzy to czasami nie było pod rozdziałami na moim poprzednim blogu.
Pierwszy rozdział wyszedł dość długi , więc teraz pytanie do was.
Chcecie długie czy krótkie rozdziały ? Odpowiedź zostawcie w komentarzu.
Jeżeli rozdział się spodobał , to rozsyłajcie tego bloga znajomym i komentujcie , chce wiedzieć co o tym sądzicie.
To chyba tyle chciałam wam powiedzieć. Drugi postaram sie dodać jeszcze w tym tygodniu.
kaśku
*************************************
a tutaj macie zdjęcie, jak wyobrażam sobie Mosse'a.
-Przepraszam zamyśliłam się- odpowiedziałam jej cicho , na co ona tylko zmierzyła mnie swoim surowym wzrokiem który budził strach.
Oparłam dłonią policzek i błądziłam wzrokiem po pełnej uczniów klasie.Wszyscy okazywali wielkie zainteresowanie dzisiejszą lekcją , ale ja jakoś nie mogłam się na niczym skupić,od pewnego czasu wszystko było dla mnie obojętne ale najgorsze jest to że nie znam przyczyny mojej "obojętności" do otaczającego mnie świata.Z wielką chęcią zerwałabym się z reszty lekcji.Uśmiechnęłam się sama do siebie gdy ta myśl pojawiła się w mojej głowie, dyskretnie szturchnęłam moją przyjaciółkę z ławki która malowała coś na końcu zeszytu.
-Vicky, zrywamy się-zapytałam,zasłaniając przy tym swoje usta , by uniknąć nie potrzebnych konfrontacji z moją nauczycielką.
-A co nam jeszcze zostało-odpowiedziała równie cicho co ja , nie odrywając wzroku od swojego dzieła.
-Angielski , muzyka i geografia-wymieniłam szeptem
Victoria uniosła swoją blond główkę , ruszyła brwiami co oznaczało że się zgadza,Uśmiechnęłam się w jej stronę śmiejąc się cicho.Vicky wróciła do malowania , a ja wyjrzałam przez okno.Wiosna jak sie patrzy, na drzewach pojawiały sie pierwsze listki a trawniki z dnia na dzień były coraz bardziej zielone.Śpiew ptaków można było usłyszeć w klasie.Uwielbiałam wiosnę , może dlatego że chyba pierwszy raz odkąd pamiętam w Londynie jest tak piękna i ciepła wiosna.Do końca lekcji zostało około 20 minut więc szkoda było je zmarnować na wyglądanie przez okno , dyskretnie wciągnęłam swoją MP4 i włożyłam jedną słuchawkę do ucha , dokładnie zakrywając ją moimi brązowymi włosami.W uszach zabrzmiały pierwsze nutki "Want U Back" - uwielbiam piosenkę równie mocno jak jej autorkę.Cher Lloyd była godna podziwy , z pozoru śliczna dziewczyna a tu tak mocny i dynamiczny głos.Muszę się przyznać że bardzo zazdrościłam jej talentu , wiele razy marzyłam aby wydać swoją płytę, mieć fanów którzy wspieraliby mnie w tym co kocham.Muzyka to było coś co dawało mi odpocząć od zmartwień , uciekać od problemów i codziennej monotonii, wiele osób mówiło że mam piękny głos i powinnam działać w tym kierunku jednak ja nie wirze w siebie i boje się kompromitacji.Po szkole rozległ się ukochany dźwięk dzwona oznaczający przerwę-w naszym przypadku koniec lekcji.Wszystkie książki które znajdowały się na ławce szkolnej , spakowałam do brązowej torby którą zarzuciłam na ramię.Razem z przyjaciółką wymieniłyśmy się spojrzeniami i pełne satysfakcji ruszyły w strone wyjścia.Miałyśmy dużo szczęścia bo żaden z nauczycieli nie miał tutaj dyżuru więc szkołe opuściłyśmy bez tułumaczeń.Będąc po za jej terenem , blondynka wybuchła swoim niepowtarzalnym śmiechem.
-Co cię tak cieszy przygłupie?-próbowałam być poważna
-Pamiętasz jak w tamtym roku uciekłyśmy z lekcji?-co chwila łapała sie za brzuch lub głowę.Przytaknęłam.-A pamiętasz może co powiedziałaś gościowi od chemii?
Gdy tylko zdałam sobie sprawe co na myśli ma Victoria, również zaczęłam się śmiać.
-Moja wina że jak mam stresa to wale głupoty-próbowałam jakoś się bronić , ale nie przestając śmiać
-No oczywiście , ale to było bardzo logiczne mówiąc że chomik ci zdechł-i dalej przerażający śmiech wyłonił się z naszych gardeł.
Blondynka usiadła na pierwszej lepszej ławce i masowała zmęczony od śmiechu brzuch , usiadłam obok niej i próbowałam uspokoić emocje , wiedziałam że i tak nie potrwa to zbyt długo.
-Co robimy Meg?Zakupy , lody , spacer-wymieniła na palcach czekając na odpowiedź.
-Lody.-krzyknęłam głośno , ciągnąc za rękę przyjaciółke.
W drodze do najlepszej lodziarni w mieście , Vicky nonstop puszczała oko do ładnych chłopców , jeden nawet dał jej swój numer.Z triumfalnym uśmiechem na swej pięknej buźce zaczęła nim wymachiwać w każdą możliwą stronę , spojrzałam na nią z politowaniem i porządnie walnęłam w tył głowy,jęknęła i schowała karteczkę do swojej czarnej torby na książki.Podeszłyśmy do okienka na zewnątrz ponieważ w środku było bardzo dużo ludzi , a w kolejkach to ja nie lubie stać.
-Co dla ciebie ślicznoto-starsza siwowłosa kobieta już na pierwszy rzut oka wydawała sie bardzo sympatyczna.
-Dwa świderki czekoladowe , poproszę-uśmiechnęłam się w jej strone.
Kobieta zniknęła w głębi sklepu , po krótkiej chwili wróciłą trzymając w ręku smakowite świderki które aż prosiły sie aby je zjeść.Zapłaciłam i grzecznie się pożegnałam.Podałam przyjaciółce loda i skierowałyśmy się w stronę parku który znajdował się ulice dalej.Po skończeniu jakże wspaniałego posiłku , usiadłyśmy na środu wielkiego trawnikia i ostro dyskutowałyśmy na temat każdego chłopaka.Z jednej strony podziwiałam Victorie , bo jeszcze nie całe dwa tygodnie temu była zakochana po uszy , a teraz rozgląda się za nowym "ciasteczkiem" tak jak ona to mówi.Zazdrościłam jej tego że tak szybko zapomina o byłym i cieszy się życiem.Ja do dnia dzisiejszego trzymam dystans do płci przeciwnej z powodu jedynego chłopaka w moim życiu.Moose- tak się nazywał a właściwe to było jego przezwisko , każdy tak na niego mówił nawet i rodzice, tak więc był on moim pierwszym prawdziwym chłopakiem, do końca życia nie zapomne wszystkich cudownych chwil spędzonych w jego towarzystwie.Było to jakiś rok temu , może trochę więcej , poznaliśmy się w parku przez przypadek.Spacerowałam sobie z moim czworonożnym przyjacielem, oczywiście w uszach miałam słuchawki i kompletnie nie zawracałam uwagi na to jak i gdzie ide.Po chwili okazało sie ze takie iście na "spontana" nie wychodzi mi najlepiej i wpadłam na nieznajomego mi do tej pory chłopaka z burzą czarnych loków.On również mnie nie widział , tak więc siła zderzenia była podwójna , oboje upadliśmy z wielkim hukiem na chodnik , z ręki wypadła mi smycz a mój pies korzystając z okazji urządził sobie sprint przez park.Wkurzona optrzepałam się z liści , i ruszyłam w poszukiwaniu mojego przyjaciela.Nieznajomy powtórzył moją czzyność i zaproponował pomoc.Z samego początku byłam przeciwna ale gdy Moose spojrzał na mnie swoimi magicznie brązowymi oczami , od razu uległam.Podczas szukania psa znaleźliśmy wspólny język i okazało sie że mamy wiele tematów do pogadania.Moose odprowadził mnie pod sam dom i wymieniliśmy się numerami telefonów, później jakoś wszystko się ułożyło i po 2 miesiącach przyjaźni zostaliśmy parą.Układało się naprawde wspaniale, rodzice go polubili i nawet Robert nie miał nic przeciwko.Moose był bardzo romantyczny , wszystkie randki organizował po za Londynem i jego codziennym gwarem.Każda bajka kiedyś ma swój koniec , tak też było z nami po pól roku wszystko zaczęło się walić.Spotykaliśmy się bardzo rzadko z powodu treningów tanecznych chłopaka , a do moich uszu coraz częściej dolatywały plotki że ma inną.Zauroczona moją pierwszą miłóścią nie przyjmowałam tego do wiadomości , nigdy nie pomyślałabym że może mieć inną na boku.Wierzyłam w to , dopóki nie zobaczyłam tego na własne oczy.Rudowłosa nie mogła sie od niego odkleić a o nim to już nie wspomne.Bardzo to przeżyłam bo jeszcze nikt mnie tak nie skrzywdził , nie znałam imienia tej dziewczyny właściwie to nie o niej nie wiedziałam.Moose próbował się tłumaczyć że to jego była , ale już nic do niej nie czuje i liczę się tylko ja.Trudno było mi uwierzyć w tą bajkę więc dałam mu do zrozumienia że to koniec.Z matematycznego punktu widzenia od 4 miesięcy jestem sama i jakoś mi to nie przeszkadza.Dochodziła już 15 więc spokojnie mogłam zbierać się do domu, pożegnałam się z Vicky i każda z nas udała się w innym kierunku.Droga z parku do domu zajęła mi niecałe 10 minut , chwyciłam mosiężną klamkę i weszłam do środka.
-Hej-krzyknęłam dość głośno aby każdy mógł mnie usłyszeć.
-Cześć młoda-przywitał mnie Robert wychodząc z kuchni.W ręku trzymał świeży sok pomarańczowy.
-Daj łyczka-wyrwałam bratu kubek i wypiłam całą zawartość.
-Fajny łyczek-uśmiechną się blado , przechylając kubek do góry nogami.
Wystawiłam do niego język i pobiegłam schodami na góre , do swojego pokoju.Pierwsze co zrobiłam , to przebrałam się w coś bardziej wygodnego a mianowice w czarne bawełniane legginsy i do tego szarą luźną bluzkę z nadrukiem.Pod łóżkiem odnalazłam swojego niebieskiego laptopa i odwiedziłam Twitter'a oraz Facebook'a.Po dokładnym zanalizowaniu wirtualnego świata udałam się do biurka i wyciągnęłam wszystkie potrzebne ksiązki , odrobienie pracy domowej poszło mi szybko tak więc po godzinnej udręce byłam wolna.Mój brzuch zaburczał więc udałam się do kuchni i nasypałam płatki czekoladowe do miski dokładnie zalewające je mlekiem.
-Jak w szkole?-zapytałam , po czym wziął drugą łyżkę i razem jedliśmy posiłek.
-Nudnie jak zawsze-rzuciłam szybko i schyliłam głowe , aby uniknąć jego spojrzenia-a ty co robiłeś cały dzień-chciałam zmienić temat.
-Byłem na wykładach , później zimne piwko z kumplami i wróciłem do domciu-uśmiechną sie szeroko
-Rodziców nie było-zapytałam , mieszając łyżką w miseczce.
-Nie , są jeszcze w pracy-wziął do swojej buźki ogromną ilość kulek przy czym cały się ubrudził.Zaśmiałam się i rzuciłam mu ścierkę.Po skończonym posiłku pogadaliśmy jeszcze chwilkę , później udałam się do salony i zasiadłam na czteroosobowej sfie przed telewizorem.Włączyłam mój ulubiony film-Zmierzch choć oglądałam setki razy i każdy dialog znałam na pamięć nie zniechęcało mnie to ani trochę.Film oglądałam z wielką fascynacją dopóki Robert nie zaczął tańczyć przed ekranem.
-Ej ja tu oglądam-krzyknęłam oburzona i rzuciłam w niego garścią popcornu.Nie zważając na nic tańczył dalej.-Proszę cię on ją zaraz pocałuje.-jęknęłam cicho z nadzieją że da mi w spokoju do końca obejrzeć film.
-Siostra oglądałaś to już tyle razy, znasz to na pamięć -trochę racji w tym było , wyłączyłam telewizor i klepnęłam miejsce obok siebie.Usiadł i bacznie mi się przyglądał , co chwila uśmiechając sie szeroko.
-Powiesz mi o co chodzi-zapytałam przez śmiech.
-Jedna uwaga-wstał i założył ręce na klatce piersiowej-jak już uciekasz ze szkoły to rób to bardziej dyskretnie-puścił do mnie zadziorne oko i opuścił salon.
Wzruszyłam tylko ramionami wróciłam do pokoju , wskoczyłam w wygodną dresową piżamkę i przykryłam się kołdrą pod sam czubek nosa.Rodzice wciąż byli w pracy , strasznie mnie to wkurzało bo czasmi były dni gdzie się nie widywaliśmy.Niestety taka była ich praca , aby nam było dobrze żyć, choć nie spędzamy ze sobą wiele czasu to wiem że rodzice mnie kochają i starają sie aby było mi jak najłatwiej.Z uśmiechem na ustach , nie wiem kiedy zapadłam w glęboki sen.
*************************************
Cześć, jest długo wyczekiwany 1 rozdział , na początek chce was przeprosić że tak długo czekaliście.Dziękuję za miłe komentarze pod prologiem a było ich aż 5 !!! szok tak dużo komentarzy to czasami nie było pod rozdziałami na moim poprzednim blogu.
Pierwszy rozdział wyszedł dość długi , więc teraz pytanie do was.
Chcecie długie czy krótkie rozdziały ? Odpowiedź zostawcie w komentarzu.
Jeżeli rozdział się spodobał , to rozsyłajcie tego bloga znajomym i komentujcie , chce wiedzieć co o tym sądzicie.
To chyba tyle chciałam wam powiedzieć. Drugi postaram sie dodać jeszcze w tym tygodniu.
kaśku
*************************************
a tutaj macie zdjęcie, jak wyobrażam sobie Mosse'a.
sobota, 21 kwietnia 2012
Prolog
Hej, tu Megan - dla przyjaciół i bliskich Meg. Mam 17 lat , mieszkam w Londynie z rodzicami i starszym bratem Robertem.Moja kochana i zawsze uśmiechnięta mama nazywa sie Anna , a stanowczy i z poczuciem humoru tato Dave , jestem takim troche ich skrzyżowaniem ponieważ po mamie odziedziczyłam urodę zaś po tacie charakter.W Londynie mieszkamy od około 15 lat.Przeprowadziliśmy się tutaj z pięknego rodzinnego miasta mojego ojca Doncaster gdzie mieszkaliśmy wraz z dziadkami.Obecnie jestem w trakcie symulowania pilniej uczennicy co nie wychodzi mi za dobrze, wręcz fatalnie, a to wszystko dlatego że moją największą wadą jest lenistwo.Na ogół staram sie być miła , ale mam też swoją ciemną strone za co wiele osób w szkole mnie nie trawi.Zawsze jestem sobą nie żałuje pohopnych decyzji , żyje chwilą i nigdy nikogo nie kopiuje to chyba najważniejsza zasada w moim życiu.Mój brat jest chyba najlepszy w całym wszechświecie , uwielbiamy robić sobie na złość ale dzięki temu jesteśmy za sobą bardzo zżyci.Nie wyobrażam sobie kogoś w roli mojego starszego braciszka.Między nami są tylko dwa lata różnicy , za co jestem bardzo wdzięczna miom rodzicielom , bo właśnie dlatego potrafimy sie dogadać.Czasami odnosze wrażenie że Robert jest bardziej poimformowany od Vicky.A no to tak Victoria to taka moja przyszywana siostrzyczka.Przyjaźnimy sie od wieku przedszkolenego , ta osoba jest najlepszą jaką spotkałam w swoim nastoletnim życiu.Nie wiem jak ona to robi ale gady tylko łapie doła lub mam zły dzień ona pojawia sie jak na zawołanie i zrobi wszystko żeby mnie rozweselić.Z taką wariatką u boku nie da sie nudzić ,glupie i szalone pomysly to nasza specjalnosc po prostu gdy jesteśmy razem wszystko dokola traci wartość a my chcemy sie tylko dobrze baawić.Właśnie za to najbardziej ją kocham.Wracając do mojej osoby to zawsze bylam zdania żeskończe szkołe , pójde do jakiegoś colleg'u z Vicky i życie jakoś samo sie ułoży, ale po ostatnich tygodniach zmieniam zdanie , bo na każdym kroku czeka nas coś nowego , chcąc uczyć na własnych błędach.
piątek, 20 kwietnia 2012
BOHATEROWIE.
Megan Sevani.17 lat
Robert Sevani.19 lat
Victoria Martin 17 lat.
TROLOOOOO ! A więc tak wyglądają poszczególni bohaterowie czyli Megan - główna bohaterka.Victoria-przyjaciółka Megan i Robert-brat Meg.
Z góry was przepraszam z tym przeciąganiem no ale cóż ... kara wciąż trwa a ja dzisiaj jakimś cudem ubłagałam tatę.Dzisiaj pewnie dodam prolog a na rozdział musicie trochę poczekać , mam nadzieje że dacie rade i po przeczytaniu prologu z chęcią będziecie tu zaglądać !
kaśku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




