niedziela, 20 maja 2012

Rozdział 3

Niall okazał się być bardzo miłym pomimo , że na razie nie wiedział o moim zafascynowaniu jego osobą.Fanką ich zespołu byłam jeszcze za czasów X-Factora , a niecały rok temu mój pokój był obklejony ich plakatami. Moim największym marzeniem było pójść na koncert a przy odrobinie szczęścia dostać autograf lub zrobić zdjęcie , a teraz siedzę z jednym z nich w samochodzie .Zdziwiło mnie to , że nie czuje żadnego skrępowania w jego obecności wręcz przeciwnie odnosiłam wrażenie jakbym go znała go od dziecka . Jechaliśmy w ciszy do czasu gdy w radiu puścili Call Me Maybe . Uwielbiałam tą piosenkę i jak widać Nialler też . Pod głosił radio jak najgłośniej się dało a ja cicho pośpiewywałam ją pod nosem
-Masz cudowny głos - oznajmił chłopak gdy piosenka ucichła .
-Nie sądzę , ale miło mi to słyszeć -uśmiechnęłam się .
W czasie gdy próbował mi wmówić jaki ja mam piękny i oryginalny głos dojechaliśmy do Milke Shake City . Byłam tutaj raz czy dwa , ale muszę przyznać , że są tutaj zdecydowanie najlepsze shake w mieście . Wchodząc do środka Niall'a zauważyło kilka fanek które chciały zdjęcia i autografy . Oznajmiłam chłopakowi że zaczekam w środku , zrozumiałam go bo w małej części była to jego praca . Zajęłam miejsce w kącie pomieszczenia i przeglądałam menu . Było tutaj bardzo dużo fotografii gwiazd , z wielkim trudem odnalazłam zdjęcie Niall'a i chłopców . Zauważyłam przez szybę , że Niall żegna już fanki przytulaskiem i całusem w policzek jedna z nich była cała czerwona i zakryła twarz ręką aby nie pisnąć . Wchodząc do lokalu chłopak zaczął szukać mnie wzrokiem , pomachałam mu nieśmiało a on podszedł i zajął miejsce na przeciwko mnie .
-Przepraszam Cię za tamto , ale to były fanki a ja nie umiem im odmówić - starał się sprostować więc mu to ułatwiłam .
-Wiem kim jesteś - nie musisz się tłumaczyć - powiedziałam
-Ale jak to wiesz ? - zapytał zdziwiony
-Niall Horan masz swój zespół który nosi nazwę One Direction , "stworzyli" Was - to słowo podkreśliłam cudzysłowem - w X-Factorze .Wasza pierwsze płyta to Up all night , najpopularniejszy kawałek to "What Makes You Beautiful" .- Kończąc swój monolog na twarzy irlandczyka malował się piękny uśmiech , którego powodu nie znałam .
-Wow -powiedział , przerywając ciszę - jesteś niesamowita - dodał prawie szeptem .
-Dlaczego , przecież nie jestem jedyną osobą która o Was trochę wie - zdziwiłam się .
-No tak , ale ty jesteś inna niż wszystkie . Jesteś fanką , a fanki się tak nie zachowują - wypowiedział to bardzo poważnie .
-Niall możesz po ludzku - zaśmiałam się.
-Skoro jesteś fanką to bardzo dziwne , że nie piszczałaś kiedy wyszedłem z samochodu , większość właśnie tak robi . A ty zachowujesz się jakbym był normalnym nastolatkiem . Dziękuję ! - w jego oczach można było dostrzec zachwyt .
-A nie jesteś ?
-Sława niestety to utrudnia, i z dnia na dzień coraz więcej osób nas rozpoznaje brakuje mi prywatności , co nie zrobię kolejnego dnia można przeczytać w internecie . Brakuje mi też tego że ... - umilkł i spuścił głowę .
-Ej - złapałam go za rękę - ale na pewno ma to też swoje dobre strony - starałam się go rozweselić .
-Jasne , że ma cieszę się , że mogłem ich poznać - mówiąc "ich" miał chyba na myśli swoich przyjaciół z zespołu .
-No widzisz , to że czasem brakuje Ci swobody i nie zawsze masz bliskich na wyciągnięcie ręki to cena za to , że masz najlepszych przyjaciół pod słońcem - posłałam mu ciepły uśmiech .
- Masz rację - nagle rozweselał - należy Ci się najlepszy shak'e na świecie - wyszczerzył ząbki i odszedł od stolika . Muszę przyznać , że Niall to wspaniały i bardzo wrażliwy chłopak , który trochę zabłądził podczas drogi do sławy . Zasługuje na chwilę wytchnienia i na odpoczynek mógłby sobie wtedy wszystko poukładać aby teraz być na to bardziej przygotowanym . Zawsze żyłam w uświadomieniu , że sława to najłatwiejsza praca ale jak widać myliłam się . Sława to ciężkie zajęcie , wywnioskowałam to po poznaniu Nialla . Z moich przemyśleń wyrwał mnie podchodzący do stolika uśmiechnięty Nialler , niósł ze sobą jeden olbrzymi kubeł z shak'em. Gdy postawił go przede mną zrobiłam wielkie oczy i spojrzałam na chłopaka a później z powrotem na shak'a .
-Tak masz to wypić - oznajmił tak jakby czytał mi w myślach .
-Wystarczyłby mały . - uśmiechnęłam się blado , na samą myśl że mam go wypić .
-Nie żartowałem mówiąc , że należy Ci się najlepszy shake , a teraz nie gadaj tylko spróbuj . - posłał mi ciepły i szczery uśmiech
Bez słowa pociągnęłam mały łyk napoju. Przez słomkę do moich ust dostał chłodny i gęsty napój . Dotknęłam językiem podniebienia aby rozpoznać smak . Tak to to był właśnie mój ulubiony smak . Kolejny łyk wzięłam już większy i rozkoszowałam się jego słodkością .
-Skąd wiedziałeś jaki smak ? - zapytałam Niala'a .
-Intuicja - powiedział ruszając zalotnie brwiami .
Zaśmiałam się cicho i wróciłam do napoju .
-A ty nie pijesz ? - popatrzyłam na niego nie odrywając się od słomki .
-Zostawiłem im zamówienie , zaraz powinni je przynieść - spojrzał w stronę lady .
W czasie gdy czekaliśmy na zamówienie które złożył Niall ja kończyłam swojego shake nie wiedziałam gdzie ja to wszystko pomieściłam.Niall był bardzo towarzyski tak więc cały czas toczyliśmy jakąś rozmowę bądź dyskusje.Uśmiech nie schodził mi z twarzy bo jeszcze nigdy nie spotkałam chłopaka z tak cudowną osobowością.Chłopak również cały czas się uśmiechał ukazując przy tym swój aparat ortodontyczny. Jako że byłam fanką dochodziły mnie słuchy że mój towarzysz dużo je , ale gdy zobaczyłam tackę z jego zamówieniem otworzyłam szeroko oczy i wpatrywałam się w niego ze zdziwieniem.Niall skończył swój posiłek i opuściliśmy lokal , przy nim nie podczuwałam upływającego czasu i prawdę mówiąc troszkę się zasiedziałam.Blondyn zaproponował że odwiezie mnie do domu na co się zgodziłam bez żadnych błagań , Londyn nocą nie zawsze wyglądał ciekawie.Przez całą drogę nie kończyły się nam tematy do rozmów , cały czas mieliśmy coś do powiedzenia jak nie ja to Niall ani razu nie zapadła między nami niezręczna cisza.
-Dziękuję za przepysznego shake-uśmiechnęłam się w jego stronę , otwierając furtkę.
-Ja również dziękuję - odpowiedział - mam nadzieje że jeszcze się spotkamy , chciałbym cię przedstawić chłopcom jeszcze nigdy nie spotkałem tak cudownej osoby.
Zarumieniłam się po tym co powiedział , nigdy nikt nie skierował do mnie tak ciepłych słów.
-A może dałabyś mi swój numer , gdybym chciał sie jeszcze komuś wyżalić albo odwiedzić Milk Shake City - zaśmiał się cichutko.
-Jasne nie ma sprawy.
Wymieniliśmy się numerami telefonu i jeszcze chwilę pogadaliśmy.Na samym końcu Naill przytulił mnie po przyjacielsku i oboje udaliśmy się w swoją stronę.




*************************************
Cześć , chcę was poinformować że rozdziały będą dodawane raz w tygodniu a czasami nawet co dwa tygodnie.Liczba odwiedzin cały czas rośnie ;) Ale za to komentarzy jest mniej , dlatego mam małą prośbę - jeśli przeczytałeś to wyraź również swoją opinię chce wiedzieć co sądzicie i przyjmuje też krytykę więc śmiało piszcie.Co do rozdziału to mam mieszane emocje , nie jestem pewna czy fajnie i estetycznie to wyszło postanowiłam przybliżyć wam Niall'a dlatego cały rozdział jest poświęcony właśnie jego osobie.
Z 4 rozdziałem może być lekki problem ponieważ wszystkie pomysły jakoś mi uciekły i nie mam zielonego pojęcia co w nim napisać.Mam jednak nadzieje że nie zniechęci was to do czytania mojego bloga.
pozdrawiam wszystkich gorąco :*
kaśku
*************************************



niedziela, 6 maja 2012

Rozdział 2

Dzisiaj piątek, lekcje zaczynam dopiero o 10 a budzik który wczoraj zapomniałam przestawić zbudził mnie o 7, nawet nie było mowy żebym drugi raz zasnęła. Zwlokłam się z łóżka, podchodząc do szafki z ubraniami znów nie wiedziałam co na siebie włożyć. Podeszłam do okna, zabierając długą grzywkę z czoła, aby przeanalizować pogodę panującą na dworze. Londyn zaskakuje, w zimie temperatura rzadko kiedy spadnie poniżej 0 stopni, a o śniegu to już nawet nie wspomnę , zaś latem nie ma upałów czyli pogoda zawsze jest nijaka.Dzisiejszy dzień to był totalny wyjątek , słońce budziło wszytsko do życia swoimi gorącymi promieniami.Liście na drzewach kołysały się do delikatnego wiatru.Termometr za oknem mojego pokoju pokazywał calutkie 15 kresek na plusie , co wywołało u mnie wielki uśmiech.Wróciłam więc do wyboru stroju na dzisiejszy dzień który zaczął się fantastycznie.Po dość długim sterczeniem przed moją niemałą szafą zdecydowałam na białą luźną i zarazem zwyczajną koszule do tego czarne obcisłe rurki i białe krótkie conversy,wszystko fajnie komponowało się z czarnymi Ray Ban'ami.Ciuchy ułożyłam na łóżku i skierowałam się do mojej łazienki gdzie odbyłam poranną toaletę.Po dłuższym prysznicu wróciłam do siebie i zasiadłam przed lustrem w samej bieliźnie , delikatnie rozczesywałam moje długie i skore do plątania włosy.Zrobiłam delikatny makijaż i włożyłam przygotowane wcześniej ubrania, do dużej brązowej torby spakowałam potrzebne książki , portfel i zapasową szczotkę którą zawsze miałam przy sobie a do tylniej kieszeni spodni c\schowałam mojego iPhon'a który był prezentem od moich dziadków na 16 urodziny.Ostatni raz przejrzałam się w lusterku aby upewnić się że wszystko jest na swoim miejscu, zamknęłam za sobą drzwi i zajrzałam do pokoju brata który sobie jeszcze smacznie chrapał.Było wpół do dziewiątej więc czas aby obudzić śpiocha , do głowy przyszedł złowieszczy plan.Torbę zostawiłam na sofie w salonie , a w kuchni litrową miske napełniłam wodą.Jako że mój brat spał w samych bokserkach , na jego goły tors i niesforną czarną czuprynę wylałam całą jej zawartość.
-Pobudka braciszku-szepnęłam mu do ucha , chwile po tym jak lodowata woda oblała jego pół nagie ciało.
Dumna ze swojej pobudki, wróciłam do kuchni gdzie moja mama przygotowała śniadanie.Skubnęłam gotowego gofra i zadowolona usiadłam na blacie uśmiechając się pod nosem.
-Smarkaczu już nie żyjesz-usłyszałam przeraźliwy krzyk Roberta.
Zachichotałam i kątem oka dostrzegłam jak moja rodzicielka również parsknęła cicho pod nosem.
-Megan złotko , znajdź sobie inny sposób na budzenie Robiego-zaproponowała swoim cieniutkim głosem, który zawsze mnie uspokajał.
-Ten jest najskuteczniejszy-wyszczerzyłam do niej swoje zęby.
Wywróciła teatralnie oczami i znów się zaśmiała.Zajęłam miejsce przy stole czekając na śniadanie.Po chwili w kuchni zawitał Robert.Na jego widok wybuchnęłam niekontrolowanym śmiechem, jego wyraz twarzy był bezcenny a pojedyncze kropelki wody wciąż skapywały po jego ciele.
-Zmoczyłeś się?-zapytałam ledwie łapiąc oddech.
-Jeszcze raz i pożałujesz obiecuje ci to-powiedział swoim srogim głosem , grożąc przy tym palcem.
-Och Robi-podeszłam do niego-ostatnio tez tak mówiłeś , przyznaj sam jestem zbyt słodka kiedy śpię żeby tak bezkarnie zlać mnie wodą-odparłam cwaniacko i kilka razy zamrugałam.
-Dobrze mówi-poparła mnie mama.
Szczęśliwa wróciłam do stołu , a Robert poszedł się wysuszyć.Mama skończyła przygotowywać śniadanie zanim ja nakryłam stół.Cudowny zapach gofrów przyciągną tate i suchego Robert.We czwórkę zasiedliśmy przy stole , wychwalając dzieło mamy.Posiłki zazwyczaj jedliśmy w miłej i gadatliwej atmosferze , ale dzisiaj bylo coś nie tak mama i tata cały czas wymieniali sie spojrzeniami lub na przemian kiwali głową.Wiedziałam że nie wróży to nic dobrego.Rob też to zauważył , więc byłam pewna że za chwilę przerwie te spojrzenia naszych rodziców.Robert należał do osób które mówiły to co im ślina na język przyniesie.
-Chcecie nas o czymś poinformować?-zapytał tak łagodnym tonem , że nie mogłam uwierzyć w to co słyszę.
-Tak chcielibyśmy z wami porozmawiać o czymś bardzo ważnym-srogi ton mojego taty zbił mnie z tropu.
-Posłuchajcie-zaczęła deliktanie mama co mnie trochę uspokoiło.-Jesteście już prawie doroslymi ludźmi i bardzo dojrzałymi jak na swój wiek
-Będziecie mieli okazję wykazać się swoją dojrzałością i odpowiedzialności w czasie gdy my będziemy w Hiszpanii - powiedział wciąż srogim tonem tata .
-Gdy wy będziecie w Hiszpanii ? - powtórzył po tacie Robert.
-Tak pamiętacie jak wam mówiłam , że tata ostatnio brał udział w tej loterii ? -spytała mama.
-No tak pamiętamy ... - odpowiedzieliśmy razem.
-No więc jakimś trafem wygrał on tam wyjazd dla dwojga na tydzień do Hiszpanii -odpowiedziała z szerokim uśmiechem na ustach moja rodzicielka .
-To bardzo fajnie , będziecie mieli okazję się razem rozerwać i spędzić mile czas , a my w tym czasie nic nie nabroimy ...
Kiedy wypowiedziałam te słowa mój kochany barciszek spojrzał na mnie z wielkim grymasem , jakby chciał mi dać do zrozumienia że przez zbliżający się tydzień będziemy grzeczni jak aniołki.Właściwie to ja też tak nie sądziłam , ale chciałam aby rodzice wyjechali z myślą że ich prawie dorosłe dzieci zachowają się odpowiedzialnie.Nasze śniadanie skończyliśmy tak jak zawsze , rodzice cały czas opowiadali w jakim hotelu się zakwaterują i takie tam inne informacje związane z ich wyjazdem.Samolot mieli dzisiaj na godzine 12 więc przed wyjściem do szkoły grzecznie pożegnałam się z moimi rodzicielami i życzyłam udanego urlopu.Wychodząc z domu na nos sunęłam okulary bo słoneczko które rzadko tutaj się pojawia nieźle raziło.Wyciągnęłam z kieszeni Ipod'a i włączyłam album z piosenkami mojego ulubionego zespołu One Direction.Do szkoły miałam nie daleko jakieś 10-15 minut drogi spacerkiem. Gdy doszłam , przed budynkiem czekała już na mnie Vicky. Lekcje minęły dziś dosyć szybko. Wracając do domu rozmyślałam jak zaplanować sobie wspaniale zapowiadający się tydzień bez rodziców. Chwytając za mosiężną klamkę usłyszałam głośną muzykę , zapewne Robert wrócił już do domu.
-Czeeeść ! - krzyknęłam głośno by mógł mnie usłyszeć.
Za chwilę Robert był już na dole.
-No witam młoda , jak w szkole ? -powiedział po czym poczochrał mnie po włosach .
-Wiesz jak ja tego nie lubię ! -krzyknęłam na niego i zrobiłam oburzoną minę .
-Uwielbiam Twój wyraz twarzy gdy się złościsz .
-Pff .. - założyłam ręce i obróciłam się do niego tyłem udając obrażoną.
-Oj Meg nie złość się już - schował twarz w ręce i udawał , że płacze .
-Beksa lala -krzyknęłam i wystawiłam mu język .
W tym momencie zaczęła się gonitwa po domu.
-Nieee - krzyczałam gdy Robert mnie złapał i zaczął łaskotać.
-Przeproś -powiedział z cwaniackim uśmiechem.
-Przepraszam kochany braciszku wcale nie jesteś Beksa Lalą .
-Przyjmuję przeprosiny -zaśmiał się pod nosem .,
Wstał ze mnie i poszedł w stronę kuchni. Poszłam za nim , zjedliśmy razem obiad w miłej atmosferze.Po obiedzie zmyłam naczynia i poszłam do pokoju. Była ładna pogoda , szkoda by było ją zmarnować pomyślałam i wyciągnęłam telefon by napisać do Vicky.
"Cześć Vicky , masz może czas .?(; "

"Niestety nie jadę właśnie do dziadków .; * "

"No trudno , miłego dnia bejbee. !<3 "

"Na wzajem kocie.<3 "

Nie chciałam jednak marnować dnia i przeleżeć go w domu przed TV lub laptopem .Poinformowałam brata , że wychodzę na dłuższy spacer .Włożyłam na siebie kangurkę i wyszłam.Skierowałam się w stronę miejskiego parku , wiązałam z tym miejscem wiele miłych wspomnień.Spędzałam tutaj każdy słoneczny dzien mojego dzieciństwa, było to miejsce pierwszej jazdy na rolkach wielu znajomych których poznałam w piaskownicy.Jedno wydarzenie utkwiło w mojej pamięci bardzo dobrze.Miałam wtedy zaledwie 6 lat i wraz z Robertem wybraliśmy się na tutejsze huśtawki.Wszystko było fajnie dopóki mój brat nie spotkał swoich kolegów , nawet na mnie nie spojrzał tylko pobiegł się przywitać.Zostałam sama jak palec , rozejrzałam sie dookoła i mój wzrok dostrzegł w oddali małą postać.Rozpoznałam w niej dziewczynkę której wyraz twarzy mówił sam za siebie.Zrobiło mi się jej żal więc podeszłam bliżej aby móc jej się lepiej przyjrzeć.
-Cześć-powiedziałam nieśmiało.
-Cześć-na mój widok cała jej twarz rozpromieniała.
-Jestem Megan a ty ?-podałam rękę.
-Alex , mam na imię Alex-uśmiechnęła się szeroko i wskazła na miejsce obok siebie.
Do dziś utrzymuje dobre kontakty z Alex , jest ona bardzo sympatyczna i miła.Ostatni raz widziałam sie z nią w galeri handlowej nie cały tydzień temu.Wyładniała , jest naprwdę śliczną brunetką.Włosy siegają jej do pasa , a całą twarz ozdabiają słoneczne piegi których tak bardzo nie lubi.Ma bardzo orginalną urodę czego bardzo jej zazdroszczę.Moje rozmyślania przerwał przeraźliwy pisk opon , spojrzałam w prawą stronę i zorientowałam się że stoje na środku przejścia dla pieszych a kierwoca wyhamował metr ode mnie.Wytrzeszczyłam oczy a serce zaczęło walić jak oszalałe , zaczęłam szybko oddychać co spowodowało że zakręciło mi się w głowie.Z samochodu jak oszalały wypadł kierowca, podbiegając do mnie.
-Nic ci nie jest?-zapytał szybko.
-Wydaje mi się że nie.-potrząsnęłam głową-Przestraszyłam się-wydukałam ciocho i spuściłam wzrok na jezdnie.
-Nie tylko ty-odpowiedział z jakimś dziwnym akcentem-Jestem Niall-przedstawił się.
Zamrugałam oczami nie mogąc uwierzyć w to co usłyszałam , ten Niall ? Niall Horan ? Z tego zespołu ? Całe moje ciało przeszedł gorący dreszcz chciałam się na niego rzucić , przytulić pisnąć ale coś mi podpowiedziało aby przez chwilę udać że nie wiem kim jest.Chciałam się przekonac jaki naprawdę jest Niall Horan.
-Megan-wyciągnęłam rękę do chłopaka.
-Więc Megan nieźle mnie przestraszyłaś-zaśmiał się-pojawiłaś się tak nagle.
-Przepraszam Cię najmocniej-uśmiechnęłam się.
-Najważniejsze że nic nam się nie stało , może miałabyś ochotę na shake'a ? Nie daleko stąd serwują świetne shake'i?-zapytał nieśmiało , mierzwiąc swoje blond włosy.
-Nie wiem czy to dobry pomysł-odpowiedziałam po chwili namysłu.
Niall nagle posmutniał i spojrzał na mnie błagalnie.
-Oj nie daj się prosić , jestem bezpieczny-uśmiechną się szeroko.
-Ale tylko na shake'a-postawiłam warunek.
-Obiecuje-uniósł dwa palce do góry , a jego błękitne oczy zalśniły w świetle zachodzącego słońca.


*************************************
Witam , dziękuję za wszystkie komentarze zostawione pod 1 rozdziałem.Jestem bardzo szczęśliwa z jej ilości ale wiem że stać was na więcej.Nie zmuszam was do dodawania komentarzy ale wiedzcie że odgrywają one tu wielką rolę i są mile widziane!!!
Rozdział ten powstał przy pomocy jednej z czytelniczek bloga , jest cudowną osobą mając wielki talent choć ona pewnie temu zaprzeczy.Dziękuję Ci z całego serca i teraz oficjalnie potwierdzam że jest już współautorką live-suprise ! Mam nadzieje że będziemy się dogadywać i pisanie będzie dla nas tylko i wyłącznie przyjemnością.
Imię współautorki poznacie pewnie pod kolejnym rozdziałem i mam nadzieję że będzie się chciała ujawnić.

Pod poprzednim rozdziałem padł komentarz : Osobiście mi się nie podoba
Rozumiem że nie każdemu przypada mój blog ale jeżeli zostawiacie takie typu komentarze to podajcie chociaż powód.
Liczba wyświetleń jest bliska pól tysiąca !!!
pozdrawiam kaśku


a na koniec daje wam TAŃCZĄCEGO MALIKA ! ;d
*************************************