niedziela, 29 kwietnia 2012

Rozdział 1

-Pani Sevani-z zamyśleń wyrwał mnie cienki głos mojej nauczycielki.
-Przepraszam zamyśliłam się- odpowiedziałam jej cicho , na co ona tylko zmierzyła mnie swoim surowym wzrokiem który budził strach.
Oparłam dłonią policzek i błądziłam wzrokiem po pełnej uczniów klasie.Wszyscy okazywali wielkie zainteresowanie dzisiejszą lekcją , ale ja jakoś nie mogłam się na niczym skupić,od pewnego czasu wszystko było dla mnie obojętne ale najgorsze jest to że nie znam przyczyny mojej "obojętności" do otaczającego mnie świata.Z wielką chęcią zerwałabym się z reszty lekcji.Uśmiechnęłam się sama do siebie gdy ta myśl pojawiła się w mojej głowie, dyskretnie szturchnęłam moją przyjaciółkę z ławki która malowała coś na końcu zeszytu.
-Vicky, zrywamy się-zapytałam,zasłaniając przy tym swoje usta , by uniknąć nie potrzebnych konfrontacji z moją nauczycielką.
-A co nam jeszcze zostało-odpowiedziała równie cicho co ja , nie odrywając wzroku od swojego dzieła.
-Angielski , muzyka i geografia-wymieniłam szeptem
Victoria uniosła swoją blond główkę , ruszyła brwiami co oznaczało że się zgadza,Uśmiechnęłam się w jej stronę śmiejąc się cicho.Vicky wróciła do malowania , a ja wyjrzałam przez okno.Wiosna jak sie patrzy, na drzewach pojawiały sie pierwsze listki a trawniki z dnia na dzień były coraz bardziej zielone.Śpiew ptaków można było usłyszeć w klasie.Uwielbiałam wiosnę , może dlatego że chyba pierwszy raz odkąd pamiętam w Londynie jest tak piękna i ciepła wiosna.Do końca lekcji zostało około 20 minut więc szkoda było je zmarnować na wyglądanie przez okno , dyskretnie wciągnęłam swoją MP4 i włożyłam jedną słuchawkę do ucha , dokładnie zakrywając ją moimi brązowymi włosami.W uszach zabrzmiały pierwsze nutki "Want U Back" - uwielbiam piosenkę równie mocno jak jej autorkę.Cher Lloyd była godna podziwy , z pozoru śliczna dziewczyna a tu tak mocny i dynamiczny głos.Muszę się przyznać że bardzo zazdrościłam jej talentu , wiele razy marzyłam aby wydać swoją płytę, mieć fanów którzy wspieraliby mnie w tym co kocham.Muzyka to było coś co dawało mi odpocząć od zmartwień , uciekać od problemów i codziennej monotonii, wiele osób mówiło że mam piękny głos i powinnam działać w tym kierunku jednak ja nie wirze w siebie i boje się kompromitacji.Po szkole rozległ się ukochany dźwięk dzwona oznaczający przerwę-w naszym przypadku koniec lekcji.Wszystkie książki które znajdowały się na ławce szkolnej , spakowałam do brązowej torby którą zarzuciłam na ramię.Razem z przyjaciółką wymieniłyśmy się spojrzeniami i pełne satysfakcji ruszyły w strone wyjścia.Miałyśmy dużo szczęścia bo żaden z nauczycieli nie miał tutaj dyżuru więc szkołe opuściłyśmy bez tułumaczeń.Będąc po za jej terenem , blondynka wybuchła swoim niepowtarzalnym śmiechem.
-Co cię tak cieszy przygłupie?-próbowałam być poważna
-Pamiętasz jak w tamtym roku uciekłyśmy z lekcji?-co chwila łapała sie za brzuch lub głowę.Przytaknęłam.-A pamiętasz może co powiedziałaś gościowi od chemii?
Gdy tylko zdałam sobie sprawe co na myśli ma Victoria, również zaczęłam się śmiać.
-Moja wina że jak mam stresa to wale głupoty-próbowałam jakoś się bronić , ale nie przestając śmiać
-No oczywiście , ale to było bardzo logiczne mówiąc że chomik ci zdechł-i dalej przerażający śmiech wyłonił się z naszych gardeł.
Blondynka usiadła na pierwszej lepszej ławce i masowała zmęczony od śmiechu brzuch , usiadłam obok niej i próbowałam uspokoić emocje , wiedziałam że i tak nie potrwa to zbyt długo.
-Co robimy Meg?Zakupy , lody , spacer-wymieniła na palcach czekając na odpowiedź.
-Lody.-krzyknęłam głośno , ciągnąc za rękę przyjaciółke.
W drodze do najlepszej lodziarni w mieście , Vicky nonstop puszczała oko do ładnych chłopców , jeden nawet dał jej swój numer.Z triumfalnym uśmiechem na swej pięknej buźce zaczęła nim wymachiwać w każdą możliwą stronę , spojrzałam na nią z politowaniem i porządnie walnęłam w tył głowy,jęknęła i schowała karteczkę do swojej czarnej torby na książki.Podeszłyśmy do okienka na zewnątrz ponieważ w środku było bardzo dużo ludzi , a w kolejkach to ja nie lubie stać.
-Co dla ciebie ślicznoto-starsza siwowłosa kobieta już na pierwszy rzut oka wydawała sie bardzo sympatyczna.
-Dwa świderki czekoladowe , poproszę-uśmiechnęłam się w jej strone.
Kobieta zniknęła w głębi sklepu , po krótkiej chwili wróciłą trzymając w ręku smakowite świderki które aż prosiły sie aby je zjeść.Zapłaciłam i grzecznie się pożegnałam.Podałam przyjaciółce loda i skierowałyśmy się w stronę parku który znajdował się ulice dalej.Po skończeniu jakże wspaniałego posiłku , usiadłyśmy na środu wielkiego trawnikia i ostro dyskutowałyśmy na temat każdego chłopaka.Z jednej strony podziwiałam Victorie , bo jeszcze nie całe dwa tygodnie temu była zakochana po uszy , a teraz rozgląda się za nowym "ciasteczkiem" tak jak ona to mówi.Zazdrościłam jej tego że tak szybko zapomina o byłym i cieszy się życiem.Ja do dnia dzisiejszego trzymam dystans do płci przeciwnej z powodu jedynego chłopaka w moim życiu.Moose- tak się nazywał a właściwe to było jego przezwisko , każdy tak na niego mówił nawet i rodzice, tak więc był on moim pierwszym prawdziwym chłopakiem, do końca życia nie zapomne wszystkich cudownych chwil spędzonych w jego towarzystwie.Było to jakiś rok temu , może trochę więcej , poznaliśmy się w parku przez przypadek.Spacerowałam sobie z moim czworonożnym przyjacielem, oczywiście w uszach miałam słuchawki i kompletnie nie zawracałam uwagi na to jak i gdzie ide.Po chwili okazało sie ze takie iście na "spontana" nie wychodzi mi najlepiej i wpadłam na nieznajomego mi do tej pory chłopaka z burzą czarnych loków.On również mnie nie widział , tak więc siła zderzenia była podwójna , oboje upadliśmy z wielkim hukiem na chodnik , z ręki wypadła mi smycz a mój pies korzystając z okazji urządził sobie sprint przez park.Wkurzona optrzepałam się z liści , i ruszyłam w poszukiwaniu mojego przyjaciela.Nieznajomy powtórzył moją czzyność i zaproponował pomoc.Z samego początku byłam przeciwna ale gdy Moose spojrzał na mnie swoimi magicznie brązowymi oczami , od razu uległam.Podczas szukania psa znaleźliśmy wspólny język i okazało sie że mamy wiele tematów do pogadania.Moose odprowadził mnie pod sam dom i wymieniliśmy się numerami telefonów, później jakoś wszystko się ułożyło i po 2 miesiącach przyjaźni zostaliśmy parą.Układało się naprawde wspaniale, rodzice go polubili i nawet Robert nie miał nic przeciwko.Moose był bardzo romantyczny , wszystkie randki organizował po za Londynem i jego codziennym gwarem.Każda bajka kiedyś ma swój koniec , tak też było z nami po pól roku wszystko zaczęło się walić.Spotykaliśmy się bardzo rzadko z powodu treningów tanecznych chłopaka , a do moich uszu coraz częściej dolatywały plotki że ma inną.Zauroczona moją pierwszą miłóścią nie przyjmowałam tego do wiadomości , nigdy nie pomyślałabym że może mieć inną na boku.Wierzyłam w to , dopóki nie zobaczyłam tego na własne oczy.Rudowłosa nie mogła sie od niego odkleić a o nim to już nie wspomne.Bardzo to przeżyłam bo jeszcze nikt mnie tak nie skrzywdził , nie znałam imienia tej dziewczyny właściwie to nie o niej nie wiedziałam.Moose próbował się tłumaczyć że to jego była , ale już nic do niej nie czuje i liczę się tylko ja.Trudno było mi uwierzyć w tą bajkę więc dałam mu do zrozumienia że to koniec.Z matematycznego punktu widzenia od 4 miesięcy jestem sama i jakoś mi to nie przeszkadza.Dochodziła już 15 więc spokojnie mogłam zbierać się do domu, pożegnałam się z Vicky i każda z nas udała się w innym kierunku.Droga z parku do domu zajęła mi niecałe 10 minut , chwyciłam mosiężną klamkę i weszłam do środka.
-Hej-krzyknęłam dość głośno aby każdy mógł mnie usłyszeć.
-Cześć młoda-przywitał mnie Robert wychodząc z kuchni.W ręku trzymał świeży sok pomarańczowy.
-Daj łyczka-wyrwałam bratu kubek i wypiłam całą zawartość.
-Fajny łyczek-uśmiechną się blado , przechylając kubek do góry nogami.
Wystawiłam do niego język i pobiegłam schodami na góre , do swojego pokoju.Pierwsze co zrobiłam , to przebrałam się w coś bardziej wygodnego a mianowice w czarne bawełniane legginsy i do tego szarą luźną bluzkę z nadrukiem.Pod łóżkiem odnalazłam swojego niebieskiego laptopa i odwiedziłam Twitter'a oraz Facebook'a.Po dokładnym zanalizowaniu wirtualnego świata udałam się do biurka i wyciągnęłam wszystkie potrzebne ksiązki , odrobienie pracy domowej poszło mi szybko tak więc po godzinnej udręce byłam wolna.Mój brzuch zaburczał więc udałam się do kuchni i nasypałam płatki czekoladowe do miski dokładnie zalewające je mlekiem.
-Jak w szkole?-zapytałam , po czym wziął drugą łyżkę i razem jedliśmy posiłek.
-Nudnie jak zawsze-rzuciłam szybko i schyliłam głowe , aby uniknąć jego spojrzenia-a ty co robiłeś cały dzień-chciałam zmienić temat.
-Byłem na wykładach , później zimne piwko z kumplami i wróciłem do domciu-uśmiechną sie szeroko
-Rodziców nie było-zapytałam , mieszając łyżką w miseczce.
-Nie , są jeszcze w pracy-wziął do swojej buźki ogromną ilość kulek przy czym cały się ubrudził.Zaśmiałam się i rzuciłam mu ścierkę.Po skończonym posiłku pogadaliśmy jeszcze chwilkę , później udałam się do salony i zasiadłam na czteroosobowej sfie przed telewizorem.Włączyłam mój ulubiony film-Zmierzch choć oglądałam setki razy i każdy dialog znałam na pamięć nie zniechęcało mnie to ani trochę.Film oglądałam z wielką fascynacją dopóki Robert nie zaczął tańczyć przed ekranem.
-Ej ja tu oglądam-krzyknęłam oburzona i rzuciłam w niego garścią popcornu.Nie zważając na nic tańczył dalej.-Proszę cię on ją zaraz pocałuje.-jęknęłam cicho z nadzieją że da mi w spokoju do końca obejrzeć film.
-Siostra oglądałaś to już tyle razy, znasz to na pamięć -trochę racji w tym było , wyłączyłam telewizor i klepnęłam miejsce obok siebie.Usiadł i bacznie mi się przyglądał , co chwila uśmiechając sie szeroko.
-Powiesz mi o co chodzi-zapytałam przez śmiech.
-Jedna uwaga-wstał i założył ręce na klatce piersiowej-jak już uciekasz ze szkoły to rób to bardziej dyskretnie-puścił do mnie zadziorne oko i opuścił salon.
Wzruszyłam tylko ramionami wróciłam do pokoju , wskoczyłam w wygodną dresową piżamkę i przykryłam się kołdrą pod sam czubek nosa.Rodzice wciąż byli w pracy , strasznie mnie to wkurzało bo czasmi były dni gdzie się nie widywaliśmy.Niestety taka była ich praca , aby nam było dobrze żyć, choć nie spędzamy ze sobą wiele czasu to wiem że rodzice mnie kochają i starają sie aby było mi jak najłatwiej.Z uśmiechem na ustach , nie wiem kiedy zapadłam w glęboki sen.


*************************************
Cześć, jest długo wyczekiwany 1 rozdział , na początek chce was przeprosić że tak długo czekaliście.Dziękuję za miłe komentarze pod prologiem a było ich aż 5 !!! szok tak dużo komentarzy to czasami nie było pod rozdziałami na moim poprzednim blogu.
Pierwszy rozdział wyszedł dość długi , więc teraz pytanie do was.
Chcecie długie czy krótkie rozdziały ? Odpowiedź zostawcie w komentarzu.
Jeżeli rozdział się spodobał , to rozsyłajcie tego bloga znajomym i komentujcie , chce wiedzieć co o tym sądzicie.
To chyba tyle chciałam wam powiedzieć. Drugi postaram sie dodać jeszcze w tym tygodniu.
kaśku
*************************************


a tutaj macie zdjęcie, jak wyobrażam sobie Mosse'a.

sobota, 21 kwietnia 2012

Prolog

Hej, tu Megan - dla przyjaciół i bliskich Meg. Mam 17 lat , mieszkam w Londynie z rodzicami i starszym bratem Robertem.Moja kochana i zawsze uśmiechnięta mama nazywa sie Anna , a stanowczy i z poczuciem humoru tato Dave , jestem takim troche ich skrzyżowaniem ponieważ po mamie odziedziczyłam urodę zaś po tacie charakter.W Londynie mieszkamy od około 15 lat.Przeprowadziliśmy się tutaj z pięknego rodzinnego miasta mojego ojca Doncaster gdzie mieszkaliśmy wraz z dziadkami.Obecnie jestem w trakcie symulowania pilniej uczennicy co nie wychodzi mi za dobrze, wręcz fatalnie, a to wszystko dlatego że moją największą wadą jest lenistwo.Na ogół staram sie być miła , ale mam też swoją ciemną strone za co wiele osób w szkole mnie nie trawi.Zawsze jestem sobą nie żałuje pohopnych decyzji , żyje chwilą i nigdy nikogo nie kopiuje to chyba najważniejsza zasada w moim życiu.Mój brat jest chyba najlepszy w całym wszechświecie , uwielbiamy robić sobie na złość ale dzięki temu jesteśmy za sobą bardzo zżyci.Nie wyobrażam sobie kogoś w roli mojego starszego braciszka.Między nami są tylko dwa lata różnicy , za co jestem bardzo wdzięczna miom rodzicielom , bo właśnie dlatego potrafimy sie dogadać.Czasami odnosze wrażenie że Robert jest bardziej poimformowany od Vicky.A no to tak Victoria to taka moja przyszywana siostrzyczka.Przyjaźnimy sie od wieku przedszkolenego , ta osoba jest najlepszą jaką spotkałam w swoim nastoletnim życiu.Nie wiem jak ona to robi ale gady tylko łapie doła lub mam zły dzień ona pojawia sie jak na zawołanie i zrobi wszystko żeby mnie rozweselić.Z taką wariatką u boku nie da sie nudzić ,glupie i szalone pomysly to nasza specjalnosc po prostu gdy jesteśmy razem wszystko dokola traci wartość a my chcemy sie tylko dobrze baawić.Właśnie za to najbardziej ją kocham.Wracając do mojej osoby to zawsze bylam zdania żeskończe szkołe , pójde do jakiegoś colleg'u z Vicky i życie jakoś samo sie ułoży, ale po ostatnich tygodniach zmieniam zdanie , bo na każdym kroku czeka nas coś nowego , chcąc uczyć na własnych błędach.

piątek, 20 kwietnia 2012

BOHATEROWIE.


Megan Sevani.17 lat






Robert Sevani.19 lat










Victoria Martin 17 lat.






TROLOOOOO ! A więc tak wyglądają poszczególni bohaterowie czyli Megan - główna bohaterka.Victoria-przyjaciółka Megan i Robert-brat Meg.
Z góry was przepraszam z tym przeciąganiem no ale cóż ... kara wciąż trwa a ja dzisiaj jakimś cudem ubłagałam tatę.Dzisiaj pewnie dodam prolog a na rozdział musicie trochę poczekać , mam nadzieje że dacie rade i po przeczytaniu prologu z chęcią będziecie tu zaglądać !
kaśku.